1D-Najsłodszy Boysbend Na Świecie

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

21. ‘’ Gdy usłyszałam, ‘’ One Direction ‘’ byłam szczęśliwa ‘’



- ładne imię – powiedziałam.
- Ale nie tak ładne jak ty – powiedział a ja się zarumieniłam.
- Więc…. Nelly może………

chciała byś się spotkać? – spytał z nadzieją.
Mnie aż zamurowało. Czy powinnam?. On ma taki seksowny uśmiech. Nie mogę się mu oprzeć
on jest….. Nelly! Ogar!. Masz chłopaka! Ogarnij się!.
- przepraszam, ale nie mogę… jaa…. muszę się uczyć – powiedziałam i ruszyłam do domu.
- Ej!! – krzyknął i mnie dogonił.
Złapał za nadgarstki i obrócił o 180*. Nie powiem, podobało mi się to.
- co? – spytałam od niechęci.
- czemu nie chcesz się spotkać? – spytał z smutkiem.
- już ci mówiłam.. muszę się uczyć – powiedziałam.
Chciałam się wyrwać ale on mnie nadal trzymał za te nadgarstki.
- a tak naprawdę? – powiedział a mnie już to zaczęło wkurzać.
- bo uno znam cię chyba z 3 minuty. Dos mam chłopaka. Tres nie mam zamiaru go zdradzać – powiedziałam i wyrwałam swoje nadgarstki z jego dłoni. Ruszyłam do domu.
Tym razem mnie nie gonił. Stał tam bez ruchu i patrzył bezmyślnie przez siebie.
Po niecałych 2 minutach doszłam do domu. Torebkę rzuciłam gdzieś w kąt i ruszyłam do swojego pokoju. Gdy tam doszłam wzięłam laptopa z szafki nocnej. Usiadłam na łóżku i dodałam notkę na twisterze.

‘’ Kolejny dzień bez niego. Jestem blisko załamania nerwowego. Wiedz, że mi cię brakuje!!. ‘’


Napisałam i odłożyłam laptopa na swoje miejsce. Nie miałam co robić. Więc wyszłam na balkon i oparłam się o barierkę. Zaczęłam nucić sobie tą samą piosenkę co wcześniej.
Po chwili usłyszałam znany mi głos.
- czy już ci mówiłem, że ładnie śpiewasz? – spytał.
Odwróciłam się w jego stronę. Stał na balkonie w domu obok mnie.
- Joe co ty tu robisz? – spytałam lekko zła i zaskoczona.
- mieszkam tu – powiedział i pokazał na swój dom.
- super – powiedziałam z złością w głosie.
Już chciałam iść do swojego pokoju.
- czekaj – powiedział a ja się ponownie do niego odwróciłam.
- czego ty ode mnie chcesz? – spytałam.
- przepraszam… zerwałem z dziewczyną i chciałem jakoś zagładzić ból – powiedział smutny.
Brzmiał całkiem szczerze.
- no i co? chciałeś mnie wykorzystać? – spytałam i popatrzyłam na niego spode łba.
- nie… znaczy tak… znaczy – powiedział i podrapał się w głowę.
Wzrok miał spuszczony w dół.
- tak myślałam – powiedziałam i zniknęłam za drzwiami mojego pokoju.
On coś tam jeszcze coś mówił ale ja go nie słuchałam. Zeszłam na duł do salonu i usiadłam na kanapie. Wzięłam pilota i włączyłam MTW. Jakaś baba mówiła o jakiejś trasie koncertowej.
Gdy usłyszałam, ‘’ One Direction ‘’ byłam szczęśliwa. Pokazali ich jak śpiewali na koncercie.
Potem znów pojawiła się ta babka i zaczęła coś gadać.

‘’ Młode gwiazdy wspinają się na szczyt. Na koncercie w Francji jeden z wokalistów One Direction Harry Styles udzielił nam krótkiego wywiadu w którym mówi: ‘’


W tym Momocie pokazali nagranie tego wywiadu. Był tam Harry i jakaś …. Pani. Wyglądała na ok. 38 lat.


‘’ – A więc Harry, powiedz nam jak ci się pracuje w trasie
- na trasie pracuje mi się bardzo dobrze, jest dużo prób i innych rzeczy ale jakoś dajemy radę
- Czy odkąd wyjechałeś z domu waszego menagera, brakuje ci czegoś? – powiedziała a Harry zrobił smutną minę.
- tak, jest taka osoba. Osoba która kocham nad życie, osoba która wyróżnia się od innych.
Umie pocieszyć, wesprzeć i doradzić. Jej brakuje mi najbardziej na świecie – powiedział i się lekko uśmiechnął.
- powiedziałeś JEJ, więc to ona. Możesz nam coś o niej opowiedzieć?
- Ymm… nie wiem czy powinienem – powiedział i podrapał się w głowę.
- no dalej. Dowiemy się za kim tak bardzo tęsknisz.
- dobrze… nazywa się Nelly Tomilson, mieszka w domu naszego menagera. Jest jego córką.
Brakuje mi jej. One jest…. Moją dziewczyną – powiedział z uśmiechem i jakby ulgą.
- dobrze, to tyle na dziś. Do zobaczenia! – powiedziała ‘’ i wyłączyli program.


Ja patrzyłam tępo w ekran z otwartą gębą. Wiedziałam, że mu mnie brakuje ale nie musiał mnie ujawniać przed całym światem. Teraz będę miała na karku wściekły tłum dziewczyn chcących żeby były dziewczynami Harrego. Teraz nawet paparazzi nie da mi spokoju.
No ale jakoś to będzie. Westchnęłam i włączyłam sobie inny program. To chyba licealne ciąże.
Oglądałam tą telewizję aż do 19:00. Ahh.. czas się spakować. Wstałam z kanapy wyłączając telewizor. Skierowałam się do swojego pokoju. Spakowałam do torby wszystkie książki potrzebne na jutro i weszłam do łazienki. Wcześniej wybrałam sobie piżamkę. Umyłam się, ubrałam w piżamkę, rozczesałam włosy, umyłam zęby i wyszłam z łazienki. Skierowałam się w stronę łóżka.
Wskoczyłam w ciepłą kołdrę. Myśląc o Harrym zasnęłam.
Wstałam o 7:48. Ooo ale jestem spóźniona. Szybko zrzuciłam z siebie rozgrzaną przez moje ciało kołdrę i podbiegłam do szafy. Wybrałam sobie taki zestaw i wbiegłam do łazienki.
Umyłam się, ubrałam i zrobiłam wszystkie inne rzeczy należące do porannej toalety.
Gdy byłam już gotowa szybko wybiegłam z łazienki, wzięłam torbę z podręcznikami i popędziłam na dół. Oczywiście nie obeszło się bez wywalenia na schodach. Zamknęłam drzwi i pobiegłam do szkoły. Dobiegłam do niej w 2 minuty. Podbiegłam do szafki i wrzuciłam do niej swojej książki.
Pierwszy jest w-f. Jest 8:06. Pobiegłam do Sali gimnastycznej. Wszyscy grali w zbijaka.
Przebrałam się i dołączyłam do gry. JEST! Zbiłam Joego!. Nagle usłyszałam czyjś damski głos.
- padnij! – krzyknęła jakaś dziewczyna.
Posłusznie wykonałam polecenie. Zobaczyłam jak piłka przelatuje nad moją głową.
Po tym wstałam.
- dzięki – zwróciłam się do dziewczyny.
- spoko, jak się nazywasz? – spytała robiąc uniki przed piłką, ja zresztą robiłam to samo.
- Nelly, a ty? – spytałam.
- Carrina, ale mów mi Carly - przedstawiła mi się.
- spoko – powiedziałam.
Nagle usłyszeliśmy gwizdek który oznaczał koniec lekcji. Pobiegliśmy do szatni.
Jest damska i męska ( tak dla wiadomości. Przebrałam się i wyszłam z Sali gimnastycznej.
Podeszłam do szafki i wzięłam z niej Historię. Usłyszałam dzwonek…. Był on na przerwę.
Poszłam pod klasę. Nagle usłyszałam, że ktoś mnie woła.
- Nelly!!! – usłyszałam i odwróciłam się w stronę głosu.
Zobaczyłam Carly i jakieś dwie inne dziewczyny idące w moją stronę. Podeszły do mnie.
- siemka – powiedziała Carly.
- Jo – odpowiedziałam.
- poznaj Kelly i Linet ale mówimy na nią LILI - powiedziała i pokazała na każdą z nich.
- a to jest Nelly – powiedziała i pokazała na mnie.
Ja tylko się uśmiechnęłam. Nagle usłyszałam dzwonek. Skierowałam się w stronę Sali w której mieliśmy mieć Historię.

4 godziny później

Właśnie skończyły się lekcje. Strasznie dużo nam zadali. Wychodzę właśnie z szkoły.
Nagle usłyszałam…….
___________________________________________________________________
No siemka. Chyba rozdział jest długi. Jestem trochę smutna i zawiedziona ponieważ pod 20 rozdziałem jest tylko 8 komentarzy. Mówiłam wam, że dzięki waszym komentarzom mam niesamowitą wenę. Jak nie mam weny rzadziej dodaję rozdziały bo nie wiem jak pisać. No ale mam nadzieję, że rozdział się podoba. :)
Tagi: 21
25.05.2012 o godz. 15:42

20. ‘’ Cały czas patrzył na mnie z przepraszającymi oczami. Ja patrzyłam na niego jak na kosmitę. Po prostu mnie zatkało. ‘’



Jednak w połowie drogi zmieniłam kierunek. Poszłam do salonu. Może teraz zdołam coś pooglądać. Jak zawsze, myliłam się……

gdy już miałam zejść z ostatniego stopnia na schodach spojrzałam na kanapę. Stali tam Louis, Zayn, Liam i Harry. Stali?? Raczej skakali. Podeszłam bliżej. Z tego co zdołałam zaobserwować
włączyli sobie karaoke i skakali sobie po kanapie udając, że to scena.
Wszyscy śpiewali, a raczej darli do czegoś innego. Zayn do butelki po domestosie, Liam do szczotki od kibla, Harry do kapcia a Louis… no zgadnijcie… tak… do marchewki. No Asta…. Kto by się spodziewał. W kącie zauważyłam Nialla trzymającego w ręku kamerę. Nagrywał ten cały koncert.
Ta… ja i mój jakże genialny mózg. Gdy piosenka się skończyła Liam zeskoczył z kanapy i poprzez pilota włączył inną piosenkę. Tym razem włączył:

( uwaga możecie ogłuchnąć )
( http://www.youtube.com/watch?v=SOI4OF7iIr4 )

Z powrotem wskoczył na kanapę i gdy piosenka się zaczęła, zaczęli się wygłupiać jak… a zresztą, pozostawię to bez komentarza. Lepiej jak sami to sobie wyobrazicie.
Z uśmiechem podeszłam do monitora telewizora i wyłączyłam tą całą muzodajnię.
Tak jak przeczuwałam. Zaczęło się ‘’ ejj!! ‘’ lub ‘’ ej tera ja miałem śpiewać, włącz to!! ‘’.
Ja jednak nie słuchałam ich. Wzięłam pilota do ręki i usadowiłam się między nimi.
Oni nadal na tej… pogniecionej ( to za mało powiedziane ) kanapie stali.
- kto ma pilota ten ma władze – powiedziałam i włączyłam sobie Komedy central.
Akurat leciała jakaś kreskówka. Chłopcy zrezygnowani usiedli na kanapie.
Nial skończył kamerować i poszedł na górę, pewnie do swojego pokoju. No jaka ja mądra.
Liam i Zayn również poszli na górę. Pewnie odnieść środki potrzebne do czyszczenia kibla.
Louis poszedł do kuchni. Pewnie po ponowną porcję marchewek. Tak, na pewno.
Została mi jedynie Hrabina. Trochę przysunął się do mnie i spojrzał na mnie.
Ja jednak wzrok miałam zawierzony na kreskówce.
- słuchaj Nelly … musimy pogadać – powiedział.
Jak na niego to brzmiało bardzo poważnie.
- no to mów – powiedziałam nie odrywając wzroku od monitora.
- no ale nie tutaj, może się przejdziemy? – spytał z nadzieją.
Spojrzałam na niego. Zrobił najbardziej sweetaśną minkę jaką tylko mógł. No i jak to się nie oprzeć takiej ślicznej mordzie?
- ahh… no dobra. Chodźmy – powiedziałam z niechęcią i wstałam z kanapy.
Skierowałam się w stronę szafki z butami. Założyłam moją ulubioną parę na lato :

( http://www.stylistka.pl/img/artykul/5803/prima-moda-kolekcja-wiosna-lato-2012_52985_5.jpg )

Harry podążył moimi krokami. Założył swoje buty i wyszliśmy. Przez całą drogę wogule się do siebie nie odzywaliśmy. Szliśmy tak i szliśmy aż doszliśmy do jakiegoś parku. Nawet był całkiem fajny:

( http://www.szczecin.eu/sites/default/files/images/sciezka4.jpg )

Szliśmy po tym parku aż Harry usiadł na jednej z ławek. Poszłam w jego ślady. Nie odzywaliśmy się do siebie. Po krótkiej chwili milczenia Harry się odezwał.
- Nelly słuchaj… ja i całe one Direktion musimy wyjechać na ponowną trasę koncertową, przepraszam.- powiedział smutny.
Cały czas patrzył na mnie z przepraszającymi oczami. Ja patrzyłam na niego jak na kosmitę.
Po prostu mnie zatkało.
- co? znowu? …. Na ile? – spytałam zawiedziona.
Nie no znowu się rozstajemy?. Ja tego nie przeżyje. W końcu nie będę mogła być z osobą którą kocham nad życie.
Harry spuścił wzrok.
- na 6 miesięcy – powiedział chyba najciszej jak tylko mógł.
- co?! – spytałam wściekła.
To był ogromny szok. Byłam dosłownie cała sparaliżowana. On nic nie mówił, tylko miał nadal spuszczoną głowę. Ja również nic nie mówiłam. Wstałam z ławki i ruszyłam do… do nikąd.
Szłam na ślepo. Harry nawet nie próbował mnie zatrzymywać. Nie powiem. Zabolało mnie to.
No ale pewnie wiedział, że to nic nie da. Ale jak to ma się wszystko ułożyć? Przecież nasz związek nie przetrwa tak długo na odległość. Osoba którą kocham najbardziej na świecie opuszcza mnie… na całe pół roku. Nie wiem co ja zrobię, w końcu oprócz nich nie mam nikogo. Znaczy nikogo normalnego….. bo pozostaje mi wujek. Spacerowałam tak do nocy. Gdy zrobiłam się senna wróciłam do domu.
Ich już nie było. Od razu popłynęły mi łzy.


OK. 1,5 miesiąca później – rozpoczęcie roku szkolnego


Jest 8:35. Moje jakże wymarzone wakacje się skończyły. Czas zacząć chodzić do budy.
Z Harrym rozmawiam całymi dniami. Zawsze dzwoni kilka razy dziennie o tej samej porze.
No chyba, że w tedy ma koncert.
Jestem już umyta, ubrana, uczesana i mam na sobie lekki makijaż. Dzisiaj musimy być ubrani na galowo. Ooo!! Jak ja nie znoszę spódnic!!. Mam na sobie dokładnie to:

( http://img.stylistki.pl/sets/stroj-galowy-s180052.jpg )

Włosy uczesałam tak:

( http://www.idealnefryzury.pl/wp-content/gallery/fryzury-studniowkowe-2011/thumbs/thumbs_fryzury-studniowkowe-2011-36.jpg )

I zrobiłam taki makijaż:

( http://polki.pl/work/privateimages/formats/E/36432.jpg )

Siedzę w kuchni jem płatki z mlekiem. Gdy skończyłam mój jakże pożywny posiłek włożyłam miskę do zmywarki. Podeszłam do kanapy biorąc z niej moją torbę. Gdy spojrzałam na tą jeszcze pogniecioną kanapę, samotna łza spłynęła po moim policzku.
Szybko ją wytarłam i ruszyłam w stronę drzwi. Zamknęłam je na klucz i wybrałam kierunek… szkoła. Niestety. Podczas drogi nudziło mi się więc wyjęłam telefon. Na wyświetlaczu była 8: 48.
Aha… czyli mam jeszcze 12 minut do rozpoczęcia roku. Po niecałych 3 minutach doszłam do drzwi mojej jakże kochanej obory. Weszłam do środka i skierowałam się w stronę sali gimnastycznej. Weszłam do niej i zajęłam sobie miejsce. Po 10 minutach na scenę wszedł dyro. Zaczął pie….. nawalać coś o zachowaniu w szkole, o szacunku do nauczycielach i innych pierdołach. Po ok. 1 godzinie skończył gadać i byliśmy wolni!! Wyszłam przed szkołę i usiadłam sobie na murku.
Nie miałam po co iść do domu. Nudziłabym się bardziej niż tu. Gdyby był Harry….. ahh…. Przy nim nie da się nudzić. Z tych nudów zaczęłam sobie nucić ich piosenkę Moments. Nie śpiewam przed publicznością. Śpiewam tylko w tedy gdy nikogo w pobliżu nie ma. Teraz jest taka sytuacja, więc ją wykorzystałam.
- ładnie śpiewasz – usłyszałam czyjś męski głos za sobą.
Szybko odwróciłam się. Zobaczyłam bardzo ładnego chłopaka:

( http://pu.i.wp.pl/k,NDI4NzEyOTQsNTExMTExMjQ=,f,t_3c_big.jpg )

- ty tu cały czas byłeś? – spytałam zawstydzona.
- no.. i nie żałuję – powiedział i usiadł obok mnie.
- wcześniej cię tu nie widziałem, znaczy… w poprzednich klasach – powiedział.
- tak, przeprowadziłam się tu chyba w 2 tygodniu wakacji z…. a nie ważne – powiedziałam z sztucznym uśmiechem. On odwzajemnił gest.
- Jak masz na imię? – spytał
- Nelly... a ty? – spytałam.
- Josh
- ładne imię – powiedziałam.
- Ale nie tak ładne jak ty – powiedział a ja się zarumieniłam.
- Więc…. Nelly może………………………..
_________________________________________________________________
I jest!! Przepraszam, że nie dodawałam tak długo rozdziału ale teraz muszę się uczyć.
Te wszystkie klasówki itp. To mnie kiedyś załamie. Mam nadzieję, że rozdział się podoba. :*

Tagi: 20
21.05.2012 o godz. 16:03

19. ‘’ No może mówiłam więcej niż mogłam zrobić. No co?? przecież nie zrobię wszystkiego. ‘’



Nagle usłyszeliśmy jakiś pisk. To chyba był pisk szczęścia. Szybko pobiegliśmy do przedpokoju. Zobaczyliśmy Louisa obejmującego…….

Otwarte pudełko. Podeszłam bliżej, a tam….. marchewki. Odpierdalało mu tak, że w
niecałą minutę zjadł prawie całe pudełko. Cały czas patrzyłam na niego z otwartą buzią.
Zresztą tak samo jak reszta chłopaków. Po chwili oprzytomniałam i poszłam do kuchni dokończyć mój niedokończony wcześniej obiad. Wszyscy poszli w moje ślady oprócz Harrego. No nic. Zjadłam pierwsza i włożyłam talerz do zmywarki. Poszłam z uśmiechem do salonu w celu obejrzenia sobie jakiegoś serialu.
Jednak moje plany wywiało kiedy zobaczyłam Louisa i Harrego siedzących na kanapie
i oglądających….. teletubisiów?!?!?. Dobraa… uznam, że to normalne. Oparłam się o ścianę i przyglądałam się mojemu bratu i sweet chłopakowi. Nagle usłyszałam czegoś czego się nie spodziewałam.
- dajesz dajesz!! Zapierdalaj na tą górkę!! Kórwa królik ci ucieknie!! – wykrzyczał Louis biorąc z pudełka kolejną marchewkę.
Chciałam wybuchnąć śmiechem ale nie zdołałam bo usłyszałam..
- ogar zaraz będą się napierdalać poduszkami… stawiam 5 na Tinki łinkiego!! – wykrzyczał mój chłopak po czym na serio się zaśmiałam. Phii… zaśmiałam?? Ja się tarzałam po podłodze. Przez cały czas miałam zamknięte oczy. Gdy się nieco uspokoiłam, otworzyłam oczy i zobaczyłam nad sobą Harrego.
- z czego ty się tak śmiejesz? – spytał.
Nie no.. jakby nie jarał o co biega.
- z ciebie – powiedziałam.
Podniosłam się i stanęłam naprzeciwko Harrego. Spojrzałam mu w oczy.
- Osz ty. – powiedział i zaczął mnie gilgotać.
Śmiałam się przez cały czas. Już na serio strasznie mnie brzuch bolał.
- Haha harry haha proszę cię haha przestań – wypowiedziałam te słowa przez śmiech.
- no nie wiem nie wiem – powiedział i na chwile przestał mnie łaskotać.
Miałam chwile by mój brzuch odpoczął i żeby zaczerpnąć powietrza.
- no proszę… zrobię wszystko – powiedziałam.
No może mówiłam więcej niż mogłam zrobić. No co?? przecież nie zrobię wszystkiego.
- wszystko powiadasz??
- tak
- no dobra to.. pocałuj mnie – powiedział.
Ja wstałam i podeszłam do niego i pocałowałam go w policzek.
- proszę – powiedziałam i się od niego lekko odsunęłam.
Już chciałam iść ( do mojego pokoju ), odwróciłam się i zrobiłam pierwszy krok.
Jednak nie mogłam iść dalej. Powód?? Harry złapał mnie za biodra i obrócił w swoją stronę.
- pocałunek… ale w usta – powiedział z zabójczym uśmiechem nr. 3. ( domyślcie się jaki to uśmiech)
- no…. ok. – powiedziałam i się do niego przysunęłam. Harry zamknął oczy i zrobił… dziubek.
( wiecie taki z ust do pocałunku ). Ja gdy miałam dotknąć jego ust nagle się zerwałam i pobiegłam po schodach na gorę. Harry się pewnie zorientował, że mnie nie ma w tedy gdy pocałował powietrze.
Ja pobiegłam do pokoju Liama.
( dom jest duży dlatego każdy ma osobny pokój. Z łazienką )
Zamknęłam za sobą drzwi i zaczęłam się rozglądać gdzie by się tu ukryć.
Gdy usłyszałam kroki Harrego na korytarzu spostrzegłam z drugiej strony pokoju wielką szafę.
Bez zastanowienia weszłam do niej.


Ok. 30 min. Później.

Harry mnie jeszcze nią znalazł. Ten to ma mózg. Strasznie mi się szczać chce.
Czekam już dużo czasu. Dupa Mnie boli. Po chwili zadałam sobie pytanie…. może już nie warto czekać i lepiej z tej szafy wyjść??. Po chwili mojego jakże mądrego myślenia usłyszałam czyjeś kroki.
Zbliżały się one do mnie. Znaczy do szafy. Gdy kroki były już wystarczająco
głośno drzwiczki się otworzyły a mnie oślepiło światło jak się domyślam z żarówki
żyrandola. Gdy byłam w stanie normalnie patrzeć na ten przepiękny świat, zeszłam moim
wzrokiem w dół. Wiecie co zobaczyłam??. Otusz zobaczyłam Liama. Co on tu robi??.
Tstaaa ja mądra. ‘’ co on tu robi?? ‘’. PRZECIEŻ TO JEGO POKÓJ!!!. Ta ja i mój niezawodny jakże
mózg. Stał przede mną w samym ręczniku na biodrach. Z zewnątrz gdy się patrzy do szafy jest ciemno. Jednak gdy mnie zauważył, podskoczył. Hmmm……. Pewnie się przestraszył. Ale co??
Aż taka brzydka jestem??
Jedną ręką trzymał się za serce a drugą przytrzymywał ręcznik który co chwili próbował mu spaść.
- skąd ty się tu wzięłaś?? – spytał zdziwiony.
- kórwa z narni!! – powiedziałam z sarkazmem.
Podałam mu rękę żeby mi pomógł się z szafy wydostać.
On z głupią miną podał mi rękę. I to nie tą co trzymał ręcznik. ( tak dla wiadomości ).
Uśmiechnęłam się do niego z głupią… ale fajną miną wdzięczności. Pewnie śmiesznie wyglądałam bo on zrobił minę jakby ktoś mu zdechłego szczura pod nos podłożył.
Wyszłam z jego pokoju i skierowałam się w stronę swojego. Jednak w połowie drogi zmieniłam kierunek. Poszłam do salonu. Może teraz zdołam coś pooglądać. Jak zawsze, myliłam się……
_____________________________________________________________________________
Przepraszam, że nie dodaję często rozdziałów ale mam dużo spraw osobistych które na to nie pozwalają. Przepraszam, że taki krótki i beznadziejny. Ale nie mam czasu. Nauka itp. Naprawdę przepraszam. Postaram się szybko napisać i dodać rozdział. Wybaczycie mi? ;)



Tagi: 19
10.05.2012 o godz. 15:07

18. ‘’ Ja nic mu nie odpowiedziałam tylko wpiłam się w jego usta. ‘’



- tak jak już mówiłam szukaliśmy wszędzie tylko nie w moim pokoju.- zauważyłam.
Reszta przyznała mi rację i ruszyliśmy do mojego pokoju. Gdy weszliśmy do niego zobaczyłam, że na moim łóżku leży……….

Zayn wtulony w Harrego. Chcieliśmy wybuchnąć głośnym śmiechem ale zdołaliśmy się opanować. Z uśmiechem wyjęłam komórkę z kieszeni i zrobiłam im zdjęcie. Wyglądało to naprawdę zabawnie. Byli w siebie wtuleni. Chłopaki postanowili ich jakoś obudzić. Wzięli gitarę i zaczęli.

( http://www.youtube.com/watch?v=4wva5kpsgrE )
( od 0:42 do 2:04 ) ( chyba wszyscy to już widzieli. :) )

Ja kamerowałam. Musiałam się pohamować od śmiechu. Gdy ta przepiękna piosenka się skończyła. Tak jak widzieliście Harry wstał ale Zayn niekoniecznie. Zatrzymałam video’wanie ( haha ) i się lekko zaśmiałam. Harry cały czas patrzył na mnie. Ale zaraz poszedł się ubierać. Po tym jak mnie minął i zniknął za drzwiami. Niall, Louis i Liam się na mnie popatrzyli. Trochę poczułam się niezręcznie więc wyszłam z pokoju udając się do ogródka. Lecz wcześniej kamerę odłożyłam na szafę. Gdy dotarłam do za domowej zielonej krainy usiadłam na bujanej ławeczce.
( wiecie jakiej nie?? Takiej dla dwóch osób ). Siedziałam na tej ławce chyba z 5 minut, w końcu postanowiłam wstać bo już mnie dupa bolała. Tak jak postanowiłam tak też zrobiłam. Znudzona podeszłam do muru ( ogrodzenia domu. ) i oparłam się o niego. Myślałam o wszystkim i o niczym. O tym jakie mam życie. Jakie szczęście mnie w nim spotkało. Jaka sama jestem. I o tym, że już chyba nie żywię do Harrego takiej obrazy. W końcu nic takiego się nie stało. No ale zachował się nie stosownie. Moje rozmyślenia przerwał mi nieśmiały głos… Harrego mówiący moje imię. Odwróciłam się. Patrzył na mnie z przepraszającą miną.
- Nelly… ja cię przepraszam. Zachowałem się jak skończony debil. Nie powinienem cię w tedy podglądać. Naprawdę żałuję i przepraszam. Mam nadzieję, że mi wybaczysz. Choć wiem, że to nie będzie łatwe. – powiedział.
Ja popatrzyłam na niego. W jego oczach widziałam, że naprawdę żałuję. Nie miałam już siły dłużej się na niego gniewać. Harry puścił wzrok a ja podeszłam do niego i go przytuliłam. Zdziwiony, lecz szczęśliwy odwzajemnił gest. Gdy się od siebie odsunęliśmy spojrzeliśmy w oczy i uśmiechnęliśmy. W jego można było dostrzec iskierki radości.
- czyli… już się na mnie nie gniewasz??- spytał.
Ja nic mu nie odpowiedziałam tylko wpiłam się w jego usta. Mmm… tak jak wcześniej mówiłam. Mioodzio. Na początku Harry nie odwzajemniał moich pocałunków ale gdy się ogarnął w tedy całowaliśmy się normalnie. Poczułam jak przez pocałunki się uśmiecha. Nagle poczułam krople deszczu na mojej twarzy. Chwile potem byliśmy już cali mokrzy. Ale nadal się całowaliśmy. Boje się uśmiechaliśmy. To było takie romantyczne. Pocałunek dwóch zakochanych trzymających
się za ręce, mokrych w tle spadających kropli deszczu. Gdy zabrakło nam tlenu odsunęliśmy się od siebie i uśmiechnęliśmy. Wzięliśmy się za ręce i udaliśmy się w stronę drzwi do domu. Gdy doszliśmy, Harry jak prawdziwy dżentelmen otworzył mi drzwi. Posłusznie weszłam do środka. Hary wszedł za mną i zamknął drzwi. A zdjęłam buty i udałam się do mojego pokoju. No co?? jestem cała mokra więc chyba mam prawo się przebrać w suche rzeczy. Weszłam po schodach i otworzyłam drzwi do mojego pokoju. Zayn jeszcze leżał i chrapał na moim łóżku. A Niall, Louis i Liam ( kurde co ja mam z tą kolejnością. ) próbowali go obudzić. Jednak na marne. Dy mnie zobaczyli zaśmiali się. O co im chodzi?.
- ej co ty tam z Harrym robiłaś?? Haha kąpaliście się w rzece? – spytał Louis.
- idioto przecież widzisz, że pada. A my byliśmy na dworze. I…. a nie ważne. Czy z łaski swojej możecie wyjść z mojego pokoju. – powiedziałam.
- nie… bo jak widzisz Zayn nie chce wstać. – powiedział Niall.
- no to go zanieście na dwór. Od razu się obudzi. – powiedziałam.
Chłopaki zdawali się być zachwyceni moim pomysłem. Zrobili to co im powiedziałam. Ale trochę z przeniesieniem Zayna był kłopot. W końcu nie był najlżejszy. Ja szczęśliwa otworzyłam szafę. Wybrałam supernowy zestaw. Na serio mi się podobał. Wzięłam go i poszłam do łazienki. Zdjęłam z siebie mokre ciuchy i powiesiłam do wysuszenia. Weszłam do wanny i umyłam się moim kochanym żelem kokosowym i wyszłam. Wytarłam się i ubrałam tak:

( http://www.polyvore.com/cgi/img-set/BQcDAAAAAwoDanBnAAAABC5vdXQKFkFPdDVUVUViNEJHUTNrU1hQNjVyRFEAAAACaWQKAWUAAAAEc2l6ZQ.jpg )
( bez lakieru do paznokci i paska )

Podeszłam do lusterka, umyłam żeby i zrobiłam taki makijaż:

( http://republika.pl/blog_uf_4398191/6393594/tr/makijaz.jpg )

A włosy ułożyłam tak:

( http://fryzurymlodziezowe.digitalcamerau.com/files/2010/09/94810904.jpg )

Jeszcze raz przejrzałam się w lustrze uśmiechając się. Byłam zachwycona efektem końcowym. Wyszłam z łazienki i udałam się do kuchni. Gdy tam doszłam zobaczyłam, że jest 16.52. WOW jest naprawdę późno. Chłopaki byli w salonie i oglądali jakiś mecz. Siedzieli na kanapie w pełnym składzie. Ciekawe jak oni się tam pomieścili. No nic. Zajrzałam do lodówki. Była pełna. Nic dziwnego.
W końcu były w niej nie tylko moje zakupy. Postanowiłam zrobić obiad. Lubiłam włoskie dania więc postanowiłam zrobić spaghetti. Gdy woda się gotowała a ja otwierałam paczkę od makaronu. Poczułam ręce oplatającą moją talię i te słodkie perfumy z playboya. To Harry.
- może ci pomoc?? – wyszeptał mi do ucha.
Mnie przeszły lekkie ciarki, ale były one przyjemne.
- nie. W czym tu pomagać. Spaghetti to ja jeszcze umiem robić. – powiedziałam.
- ja nie sądzę, że nie umiesz. Już czuję smak twojego pysznego spaghetti. – powiedział.
- skąd wiesz, że będzie pyszne?? – spytałam zdziwiona.
Nie mogłam otworzyć tej głupiej torebki od makaronu. JEST! W końcu mi się udało! Alleluja!. Szczęśliwa wsypałam makaron do wody.
- bo cię znam – powiedział.
Odsunął się ode mnie biorąc mi słoik z sosem i go otworzył. Już chciałam mu go zabrać ale on się uparł. Usiadłam więc na krześle przy stole i patrzyłam na mojego chłopaka. On mieszał co chwila to sos to makaron. Nagle usłyszałam dźwięk melodyjki sms’a w moim telefonie. Wyjęłam więc go z kieszeni i otworzyłam wiadomość. Był to jakiś filmik. Odtworzyłam go i gdy się skończył wpadłam w śmiech.

http://www.youtube.com/watch?v=FlFuRzk8OnU&feature=results_video&playnext=1&list=PLEEE9EB8AAB66D740

Ten blondyn to mój wujek. Ci w około to jego kumple. Już wiem dlaczego mojego taty w domu nie widać. Kamerował ta całą…. orkiestrę. Pokazałam to chłopakom. Też się śmiali.
Niall najbardziej.. no ale on się z wszystkiego śmieje. Harry ogłosił, że obiad jest gotowy. Pomogłam mu nakładać moje ulubione danie na talerze. Wszyscy zasiedliśmy do jednego stołu. Jedliśmy cały czas się śmiejąc. Ponieważ Louis się wygłupiał. Jak to on. Wiecie co robił? O tusz wciągał te kluski jak szalony.
Wogule nie używał widelca. Już myślałam, że mu nosem wyjdzie. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Już chciałam wstać ale Louis był pierwszy. Więc siedziałam na swoim miejscu. Usłyszałam jak z kimś rozmawia to chyba listonosz. Tak to na pewno listonosz. Ten w różowym. Wyszedł. Jak komuś daje jakieś paczki mówi zupełnie innym głosem. Tak poznałam, że dał Louisowi paczkę.
Nagle usłyszeliśmy jakiś pisk. To chyba był pisk szczęścia. Szybko pobiegliśmy do przedpokoju. Zobaczyliśmy Louisa obejmującego…….
_______________________________________________________________________
Strasznie was przepraszam, że nie dodawałam rozdziału ale musiałam się uczyć. Niedługo zdaje do następnej klasy i muszę zakuwać. Chyba mnie rozumiecie. No ale jakoś udało mi się dodać. Beznadziejny ale się udało. Jeszcze raz sorka i bardzo dziękuję za komentarze. Nie mogłam się doczekać aż dodam rozdział.

To jest adres mojego konta na Facebooku. Możecie zadawać pytania czy coś. Zresztą to już od was zależy. Zdjęcie jest bardzo stare więc się nie zdziwcie. Nie jestem już taka. No trochę minęło od tamtego czasu. Życie było w tedy łatwiejsze. Czasami chce wrócić do tamtych czasów. Nie było tyle nauki i obowiązków. Dlatego dodałam zdjęcie z dzieciństwa żeby powspominać.

http://www.facebook.com/profile.php?id=100003804250963

KOCHAM WAS. :) POZDRO :*
Tagi: 18
06.05.2012 o godz. 14:15

17. ‘’ Tak jak przypuszczałam trzepnął się głową o ścianę samochodu. Niedługo po tym akurat dojechaliśmy pod mój dom. ‘’



Gdy kasjerka powiedziała kwotę której się nie spodziewałam, przypomniałam sobie, że nie mam
przy sobie kasy. Usłyszałam głos który był dobrze mi znany.
- może ja zapłacę?? – spytał się jakiś chłopak. Odwróciłam się i ujrzałam……

Louisa.
- Lou!!!! – krzyknęłam i się na niego rzuciłam.
Po chwili puściłam go a on zapłacił za moje i jego zakupy. Z pełnymi torbami wyszliśmy z sklepu.
- skąd ty się tu wziąłeś? Znaczy… jak trasa?? – spytałam ciekawa.
- przyjechałem na teletubisiu. – powiedział z poważną miną.
Ja się zaśmiałam myśląc, że to żart. Popatrzyłam na Louisa. Miał poważną minę.
- To… to nie był żart?? – spytałam zdziwiona.
- Czy ja wyglądam na kogoś kto lubi żartować?? – spytał.
Ja popatrzyłam na niego jak na idiotę. Przecież to największy żartowniś na świecie!!.
- Haha.. żałuj, że nie widziałaś swojej miny!! HAHA!! – powiedział i się zaśmiał.
Ja razem z nim. Ahh… i tak tego wariata kocham. Podeszliśmy do samochodu którym prawdopodobnie Lou przyjechał. Już chciałam się z nim pożegnać ale on mi otworzył
drzwi od wypasionego samochodu.

( http://www.luksusowe.auta-i-motoryzacja.com/wp-content/uploads/2009/12/auta-luksusowe.jpg )

- to… ja jadę z tobą?? – spytałam.
- z nami – powiedział z uśmiechem.
Wziął ode mnie moje ciężkie torby. I włożył je do bagażnika. Potem sam się do niego
wpakował i zamknął. To jest dopiero dziwak. Nie wiedząc o co chodziło z tym ‘’ z nami ‘’ wsiadłam
i co zobaczyłam?? Całe ONE DIRECTION!!! Od razu gdy weszłam Zayn musiał powiedzieć swoje.
A dokładnie.
- Vas-hapennin – wykrzyczał a ja się zaśmiałam. Z tyłu były trzy wolne miejsca.
Z czego dwa są zajęte przez. Liama i Zayna. Z przodu siedział mój tata i Niall. Louis siedział w bagażniku.
A ja usiadłam między Liamem a Zaynem. Przywitałam się z wszystkimi i ruszyliśmy. Gadałam sobie ze wszystkimi.
I o wszystkim. Tylko Louis siedział, a raczej leżał cicho.
- Lou…. Ty tam jeszcze żyjesz?? – spytałam.
Nie usłyszałam żadnego słowa tylko mruknięcie na tak.
- A co ty robisz? – spytałam.
Nic nie odpowiadał więc zsunęłam roletę. ( wiecie tą w samochodach na bagażniku, nie wiem po co ona jest. ) I ujrzałam Louisa w pozycji małego dzieciaka i zajadał się…… bananem?? EJJ!!!! To mój baban!
- Louis!! To mój banan!! – krzyknęłam zła.
Chciałam wyrwać mu mojego banana z tego jego śmierdzącego ryja. On się tylko darł jak małe dziecko któremu się zabierze ulubiona zabawkę. Wszyscy się z nas zaśmiali. Nie dziwię się.
Musiało dziwnie to wyglądać. Tylko Louis się nie śmiał i mi tez nie było do śmiechu.
W końcu to był mój banan!!
Gdy już byłam bliska odzyskania mojego banana on go zjadł. Z złą miną spojrzałam
na niego i usiadłam na swoje miejsce. On zaczął tańczyć jakiś jego taniec radości. Nawet nie próbowałam go powstrzymać. Bo wiedziałam co będzie dalej. Tak jak przypuszczałam trzepnął się głową o ścianę samochodu. Niedługo po tym akurat dojechaliśmy pod mój dom. Wszyscy wyszliśmy.
Tylko Lou nadal siedział w tym bagażniku. Postanowiliśmy go stąd nie wyciągać siłą. Sam w końcu wyjdzie.
- Lou my idziemy… jak będziesz wychodził to weź ze sobą torby z zakupami. – dodał mój tata i weszliśmy do domu. Od razu przypomniał mi się Harry. A właśnie miałam się do niego nie odzywać. Dotrzymam obietnicy. No chyba, że się postara. Chłopaki jak weszli do domu od razu pobiegli na kanapę i zaczęli po niej skakać. Ja weszłam ostatnia bo chłopaki się przepychali który ma pierwszy wejść. Znudzona zamknęłam za sobą drzwi. Podeszłam z smutną miną do chłopaków. Na mój widok od razu się uspokoili i usiedli na….. pogniecionej już kanapie. Ja usiadłam między nimi.
- Nelly….. ej co się stało?? – spytał Niall.
Miał bardzo opiekuńczy głos.
- sama nie wiem…. jakoś mam takiego doła – powiedziałam.
- nooo dobraa…. A tak właściwie czemu nie ma przy tobie Harrego?- spytał Liam.
-emm…. – podrapałam się po głowie nie wiedząc co mu powiedzieć.
No co?? co ja miałam im powiedzieć?? Że nie chciałam wpuścić Harrego do łazienki i przez to mnie podglądał?? Heh.. nie ma mowy.
- pokłóciłam się z nim… i nie wiem gdzie teraz jest. – powiedziałam szczerze.
- a nie chcesz go poszukać?? – spytał Zayn.
- co?? nie. Po co? zresztą nie będę miała o czym z nim gadać. – powiedziałam.
- o niczym?? Może go przeprosisz?? – spytał Liam.
- co?? ja mam go przepraszać?? Co ja mu takiego zrobiłam?? Ta kłótnia była tylko i wyłącznie przez niego. – powiedziałam i popatrzyłam na niego jak na idiotę. Opowiedziałam im całą historię. Łącznie z wszystkimi szczegółami.
- wow… no trochę przesadził – powiedział Niall.
- trochę?? – spytałam.
- nie no więcej niż trochę – dodał.
W tym samym momencie do domu wszedł Louis z torbami w reku i chyba…… płakał??. Upuścił torby i podszedł do nas. Usiadł między mną a Zaynem.
- Lou co się stało? – spytał Zayn.
- bo…. Ja……. AAA !!! banany się skończyły !!!! – krzyknął z płaczem.
Zayn go pomasował po plecach a Lou się w niego wtulił. Jak płakał miał miej więcej taką minę.

( http://2.bp.blogspot.com/-K0-GqCdjiw0/T2IauPjFhwI/AAAAAAAAAGQ/tsEPRu-KZKo/s1600/tumblr_lyogtvDYHi1qd2y4yo1_500.jpg )

Mieliśmy z nich wielki ubaw. To na serio dziwacznie wyglądało. Zayn nic nie mówił.
Ale gdy Lou wysmarkał się w koszulkę Zayna to się trochę wnerwił i zwalił Lou z siebie.
My czyli ja Liam i Niall tarzaliśmy się ze śmiechu po podłodze. Zayn poszedł na górę się
przebrać a Lou się już uspokoił. My zresztą też. Gadaliśmy już chyba z 12 minut a Zayn nadal nie wracał.
- ej gdzie jest Zayn?? – spytałam.
- nie wiem… może go poszukamy? – spytał Liam.
Wszyscy pokiwali głowami i rozeszliśmy się w celu szukania Zayna Malika. Szukaliśmy już z 10 minut i nigdzie go nie było. Zdyszani spotkaliśmy się przy schodach.
- chwila chwila….. – zaczęłam.
- co?? przecież już wszędzie szukaliśmy i nigdzie go nie ma. – powiedział Niall.
- no tak ale…. – nie dokończyłam.
Ponieważ zauważyłam Louisa tarzającego się po podłodze w naszą stronę. Ahh to jest dopiero baran.
Gdy Lou zmienił się z barana na człowieka i stanął obok nas a ja postanowiłam dokończyć to co wcześniej zaczęłam.
- tak jak już mówiłam szukaliśmy wszędzie tylko nie w moim pokoju.- zauważyłam.
Reszta przyznała mi rację i ruszyliśmy do mojego pokoju. Gdy weszliśmy do niego zobaczyłam, że na moim łóżku leży……….
_______________________________________________________________
Na początek podziękuję za komentarze. Tak więc dziękuję. Do dzisiejszego rozdziału nie miałam weny więc nie zdziwię się jeśli wam się nie spodoba. No ale tak jak już wcześniej mówiłam. Wy oceniacie. Dziękuję za wasze komentarze. Dzięki nimi mam zaje… fajną wenę. Jeszcze raz dzięki i …
POZDRO :*


Wiecie czyj jest ten dzieciak i po co się nim Harry zajmuje??
hss.jpg
Tagi: 17
01.05.2012 o godz. 19:11

16. ‘’ Co on sobie myśli??, że powie ‘’ przepraszam’’ i to wszystko zmieni? Jeśli tak to jest żałosny. ‘’



- NELLY!!! KTOŚ DO CIEBIE!!! – usłyszałam krzyk Harrego dobiegającego z strony drzwi wejściowych.
Z dziwieniem i ciekawością zeszłam na dół. Zobaczyłam Harrego rozmawiającego z……….
jakąś kobietą. Gdy mnie zobaczyła rozpromieniła i uśmiechnęła się.
- Ahh… Nelly ?? tak?? –spytała z nadzieją w głosie.
- nie wiesz Hanka Mostowiak!! – zażartowałam.
Harry po tych moich słowach lekko się zaśmiał lecz od razu opanował widząc, że to nie jest na miejscu.
- kochanie. to ja.. poznajesz mnie? – spytała.
W jej głosie było słychać nadzieję i szczęście. A tak właściwie.. skąd ona zna moje imię?? No tak powiedziałam jej.. ale. Sama zasugerowała moje imię na początku.
- A powinnam pamiętać? – spytałam - I Proszę się nie zwracać do mnie kochanie!! – dodałam gniewnie.
Całej tej sytuacji przyglądał się Harry. Stał koło mnie obejmując mnie ramieniem.
- słonko twoje imię znam od twojego urodzenia. Nie poznajesz mnie?? To ja… twoja mama – powiedziała i się lekko uśmiechnęła.
Po tych słowach o mało co się nie przewróciłam. Dobrze, że Harry mnie trzymał.
Ta kobieta uważa się za moją matkę?? Z jakiej racji??.
- I ty myślisz, że jesteś moją mamą?? Masz odwagę pokazywać się tu po tych wszystkich latach??
MY JUŻ CIĘ NIE POTRZEBUJEMY!! Co ty myślałaś ?? że podejdziesz do drzwi, powiesz, ‘’ jestem twoją mamą ‘’ to coś zmieni?? Że rzucę ci się na szyję??jeśli tak to się myliłaś. A co na nałogiem??
Przestałaś pić?? A zresztą co się pytam. Albo z stąd wyjdziesz teraz, po dobroci. Albo z pomocą policji. Jak wybierasz?? – Powiedziałam.
Przez ten mój długi monolog zrozumiałam, że ona się nie zmieniła. Nie wygląda teraz na pijaną ale.. kto wie ile wytrzyma na trzeźwo??. Bo ja nie wiem. I wole nie ryzykować.
- Nelly proszę cię. Ja podjęłam leczenie. Już nie piję. Zrobiłam to bo za bardzo tęskniłam za tobą i - Louisem. Proszę daj mi drugą szansę. – powiedziała.
Po tych słowach cofnęła się z progu drzwi. Starała mieć przekonujący głos i wzrok ale coś się jej nie udało. Prawie płakała. Zresztą tak samo jak ja. Wyglądam na twardą dziewczynę.. ale taka nie jestem.
- co?? drugą szanse?? I co jeszcze?? Może wyczarować ci różowego jednorożca?? Jesteś śmieszna. Może i podjęłaś leczenie. Ale chyba nie mózgu. – po tych słowach trzasnęłam drzwiami i się rozpłakałam.
Harry mnie przytulił i próbował uspokoić. Ale mu nie wychodziło. Byłam za bardzo wstrząśnięta tą całą sytuacją. Widząc, że nic nie zdziała, wziął mnie na ręce i poszedł w kierunku schodów.
Gdy był już na górze otworzył jakieś drzwi. Nie widziałam dokładnie jakie bo miałam oczy zalane łzami. Dopiero później zorientowałam się, że to mój pokój. Położył mnie z jednej strony łóżka.
A z drugiej sam się położył. Przysunął się do mnie i zaczął głaskać po głowie.
Nadal płacząc przytuliłam się do niego. Potem już nic nie pamiętam. Może dlatego, że usnęłam.

KILKA GODZN PÓŹNIEJ

Obudziłam się wypoczęta z chęcią do życia. Harrego nie było obok mnie. Pewnie już wstał.
Tsaa ja i ta moja mądrość. Ale gdy przypomniałam sobie wczorajszą sytuację. Straciłam całą siłę i dobre chęci. Zrezygnowana spojrzałam na zegarek. Wskazywał on 10:48. Z.. dziwną miną zrzuciłam z siebie kołdrę i położyłam moje stopy na dywanie. Gdy wstałam zauważyłam, że jestem nadal w wczorajszych ubraniach. W tempie jeden krok na minutę udałam się do łazienki. Zdjęłam z siebie wczorajsze ciuchy, wrzuciłam je do kosza z brudnymi chichami i weszłam do wanny. Odkręciłam wodę i polałam nią całe moje ciało. Wzięłam moje ulubione orzechowe mleczko pod prysznic i umyłam się.
Spłukałam z siebie całą pianę, zakręciłam wodę i wyszłam z wanny. Lubię czuć się odświeżona o świcie. No co?? 10 to jest dla mnie świt. A szczególnie w wakacje.
Wytarłam się, owinęłam ręcznikiem i wyszłam z łazienki. Gdy zamknęłam za sobą drzwi, odwróciłam się tyłem do nich.
Zobaczyłam, że Harry jest w pokoju. Na jego widok podskoczyłam z strachu.
Podskoczyłam tak, że prawie mi ręcznik spadł. Dobrze, że go trzymałam.
- Uuualala.. co za widok. Mogłabyś tak chodzić całymi dniami. – powiedział szczerząc się.
- nie przesadzasz?? – spytałam podchodząc do szafy i otwierając ją. Harry podszedł do mnie.
- nie. Dla mojej księżniczki.. ahh co ja mówię.. dla mojej ślicznej księżniczki zrobię wszystko – powiedział i objął mnie w tali muskając moją szyję. Przechyliłam lekko głowę w to miejsce gdzie mnie całował. Nie wiem dlaczego taki odruch. Po prostu trochę mnie to łaskotało.
- Harry.. przeszkadzasz mi nie mogę się skupić. – powiedziałam.
Lecz po chwili znalazłam fajny zestaw na dziś dzień.
Wychodząc z uścisku Harrego skierowałam się w stronę drzwi od łazienki.
- ejj.. gdzie mi uciekasz?? – spytał swoim uwodzicielskim głosem.
- ubrać się. Przecież nie będę tak chodziła przez cały czas. – powiedziałam wchodząc do łazienki.
Zamknęłam za sobą drzwi. Usłyszałam zza nich głos Harrego.
- czemu nie?? To chociaż mogę do ciebie dołączyć?? – spytał z nadzieją w głosie.
- ty sobie żartujesz tak?? – spytałam zdejmując ręcznik.
- nie czemu?? A zresztą .. takie widoki mi wystarczą – powiedział.
Nie za bardzo wiedziałam o co mu chodzi. Odwróciłam się w stronę drzwi. Zobaczyłam w dziurce od klucza oko Harrego.
- ty zboku!! – krzyknęłam a Harry się lekko zaśmiał.
Wzięłam z szafki przy lusterku klucz i włożyłam go w tą dziurkę. Teraz to już nic nie zobaczy.
- dobra jak chcesz. Idę na duł – powiedział zrezygnowany.
Usłyszałam jak drzwi się zamykają. Z spokojem zaczęłam się ubierać. Postawiłam na niebieski. Ubrałam się w to:

( http://m.onet.pl/_m/4c2f0e1e065b786900eca030dbef4eb2,62,37.jpg )
( bez torebki, kolczyków i pierścionka )

Podeszłam do lusterka i postanowiłam zrobić coś z tymi kudłami. Ułożyłam z moich jakże pięknych włosów ( sarkazm ) to:

( http://img.styl.fm/img24644.fryzury.35201.jpg )

Idealnie. Zrobiłam jeszcze lekki makijaż.

( http://polki.pl/work/privateimages/formats/V5_MT_LIFE/39041.jpg )

Przejrzałam się w lustrze. Spodobał mi się efekt końcowy. Wszystko doskonale komponowało się w całość. Z uśmiechem wyszłam z łazienki. Spojrzałam na zegarek 11: 36. Tak jak przypuszczałam.
Zeszło mi ok. godzinę. Jak zawsze zresztą. Zeszłam na duł. Zobaczyłam tam Harrego siedzącego na kanapie przed telewizorem. Przypomniało mi się co wcześniej zrobił. Postanowiłam się do niego nie odzywać. Niby nic ale jak wkurza. Nie zwracając na niego uwagę poszłam do kuchni i otworzyłam lodówkę. Znowu pustki. Harry wszedł do kuchni. I spojrzał na mnie przepraszająco.
- Nelly.. ja cie przepraszam. Nie powinienem był cię podglądać… wybaczysz?? – spytał z nadzieją w głosie.
Co on sobie myśli??, że powie ‘’ przepraszam’’ i to wszystko zmieni? Jeśli tak to jest żałosny. Zamknęłam lodówkę i podeszłam do szafki z butami stojącą przy drzwiach wejściowych.
Założyłam buty. A raczej klapki i wyszłam z domu bez słowa. Usłyszałam jak Harry coś powiedział. Chyba to było moje imię. Nie wiem. Tak jak już się pewnie domyślacie postanowiłam iść do sklepu. Tak jak wcześniej poszłam do mojego ulubionego sklepu. Cała droga zajęła mi ok. 9 min.
Byłam szczęśliwa gdy przekroczyłam próg drzwi ‘’ mojego ulubionego ‘’ Kaufandu. ( czujecie ten sarkazm.. nie? )
Wzięłam koszyk i poszłam wybierać produkty potrzebne na dzisiaj i jutro rano.
Gdy to zrobiłam poszłam do kasy. Gdy kasjerka powiedziała kwotę której się nie spodziewałam, przypomniałam sobie, że nie mam przy sobie kasy. Usłyszałam głos który był dobrze mi znany.
- może ja zapłacę?? – spytał się jakiś chłopak. Odwróciłam się i ujrzałam……
________________________________________________________________________
Dodałam!! Tak wiem, mówiłam, że rozdział będzie za 3-4 dni. Ale jest teraz. Napisałam go na innym komputerze i wyszedł fatalnie. No ale to wy oceniacie. Chyba jest dłuższy od poprzednich??.
Nawet nie wiecie jakiej weny mi dajecie dzięki waszym komentarzom.
Jeszcze raz sorka za taki beznadziejny rozdział. I ..
POZDRO :*
Tagi: 16
30.04.2012 o godz. 11:27

PROBLEMY... z laptopem. :(

Przepraszam, że nie dodałam rozdziału ale jest mały problem z laptopem mojej mamy ( to na nim piszę te jakże beznadziejne rozdziały ). Właśnie jest teraz naprawiany. Coś sie w nim działo i trzeba było jakąś jego cześć usunąć. Ale na szczęście rozdział który już prawie napisałam się nie skasował. Więc potrwa to ok. 3-4 dni. Nie moge na innym pisać bo już napisałam więcej niż połowę na tamty. Mam nadzieję że wytrzymacie przez ten czas. Przepraszam ale to nie moja wina. Jeszcze raz sorka i do napisania :)
Tagi: Problemy
29.04.2012 o godz. 21:17

15. ‘’ O ja cie, dopiero teraz zauważyłam jaką on ma kaloryfer.
Mmmmm miodzio. ‘’




- haha… nic nie szkodzi… lubię jak się do mnie przytulasz. – powiedział i uśmiechnął się jeszcze bardziej.
- wiesz ja racz….. – nie dokończyłam bo nagle…..

usłyszałam czyjś krzyk. Dobiegał on z podwórka. Obydwoje szybko wstaliśmy.
Harry pobiegł do drzwi i wyszedł na zewnątrz. Ja zapałzowałam film pilotem i poszłam
w jego ślady. Zamknęłam za sobą drzwi i zaczęłam rozglądać się za Harrym. Zobaczyłam go ok. 10 metrów od mojego domu. Chyba bił się z kimś. Zaczęłam biec do miejsca bujki.
Gdy już byłam blisko zobaczyłam niedaleko nich jakąś zakrwawioną i płaczącą dziewczynę. Pobiegłam do niej.
- o matko, co się stało?? Jak do tego doszło?? – pytałam jak opętana.
Byłam strasznie zdenerwowana. Dziewczyna nie mogła nic mówić. Prawie dławiła się krwią. Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam po pogotowie. Baba która odbierała telefony spróbowała mnie uspokoić. Jednak się nie dało, byłam za bardzo zdenerwowana.
Rozłączyłam się. Po 10 minutach przyjechała karetka.
Jednocześnie w tym momencie ten drań co bił się z moim chłopakiem… znaczy… ahh.. po prostu uciekł. Ratownicy zabrali tą dziewczynę na noszach. Z ulgą podeszłam do Harrego.
Spojrzałam na niego a on na mnie.
Znowu się przeraziłam. Twarz miał podobną do tej dziewczyny.
Tylko trzymał się jeszcze za nos… hmm…. pewnie jak przypuszczam jest stłuczony.
- Ooo matko święta…. chodź do domu, zrobię ci okład i opatrunek. – powiedziałam.
Miałam głos pełny współczucia, miłości i strachu.
Wzięłam go za rękę i ruszyliśmy w stronę domu. Zamknęłam za nami drzwi po 25 minutach.
Ponieważ Harry nie był w stanie szybko chodzić. Strasznie kulał. Podeszliśmy do
kanapy, delikatnie go na niej posadziłam.
On delikatnie syknął lecz po chwili się do mnie uśmiechnął. O ja jaki ona ma piękny uśmiech.
Ahh i te bielutkie zęby.
- ty siedz sobie spokojnie, tu masz pilota, pooglądaj sobie coś. Ja ci przyniosę ciepłą herbatę.
Ale najpierw zrobię ci zimny okład. – powiedziałam z sweet smile.
- ale… - nie dokończył.
Ponieważ mu na to nie pozwoliłam.
- cii.. – przyłożyłam mu palec do ust – nic nie mów. To naprawdę nic takiego. – powiedziałam
z bardzo męskim, poważnym i nieokazującym głosem.
Ta cała scena była jak z jakiegoś filmu akcji. Patrzyłam na niego z świecącymi oczami. Palec nadal miałam na jego ustach. Po chwili oboje się zaśmialiśmy. Dałam mu pilota i poszłam do kuchni.
Wyjęłam z zamrażalnika lód i włożyłam go w szmatkę. Drobiłam to drugi raz i poszłam do niego. Całość zajęła mi niecałe 45 sekund. Jeden woreczek z lodem położyłam mu na
kolanie a drugi na jego twarzy. Oczywiście zrobiłam to bardzo delikatnie. On jednak mimo moich starań syknął z bólu.
- ojj.. przepraszam. To niechcący – powiedziałam z przepraszającym wzrokiem.
- nic się nie stało. Dziękuję – powiedział i pokazał palcem żebym do niego się przybliżyła.
Tak samo jak chce się komuś powiedzieć coś na ucho. Powoli zbliżałam się do niego z pytającym wzrokiem. Gdy jednak byłam tak blisko, że czułam jego oddech na mojej szyi, zorientowałam się o co biega. Powoli zbliżaliśmy się do siebie. No raczej bardziej ja bo on za bardzo nie mógł. Więc żeby mu to ułatwić, usiadłam najbardziej delikatnie jak tylko mogłam na jego kolanach. Nawet nie
syknął z bólu. A podobno go strasznie kolano bolało. Coś mi tu nie gra.
Harry delikatnie musnął moje usta. Ja oczywiście odwzajemniłam pocałunek. Po tym pocałunku były kolejne. Każdy był wyjątkowy, czuły i delikatny. A mimo to namiętny.
Ahh… te jego usta były takie…… słodkie. Po chwili przestaliśmy się całować. Choć miałam ochotę na kolejny dotyk jego ust. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Były pełne radości i miłości.
- jesteś niesamowita – powiedział z zabójczym uśmiechem.
Odwzajemniłam go. On ma taki piękny uśmiech. W ogóle cały jest ….. niesamowity.
- ty bardziej – powiedziałam.
- w cale nie …. ale no, przestańmy się kłócić – powiedział.
Położył mi ręce na plecach i zaczął przyciągać do siebie. Ja mu na to nie pozwoliłam. Nie pozwoliłam mu na to kładąc rękę na jego klacie. O ja cie, dopiero teraz zauważyłam jaką on ma kaloryfer.
Mmmmm miodzio.
- a co… ciebie już nic nie boli ? – spytałam z pytającym wzrokiem.
On zaczął latać oczami po pokoju. Pewnie się zdenerwował i nie wiedział co powiedzieć.
- no…. słucham – powiedziałam.
Zsiadłam z jego kolan i usiadłam obok niego. Po ok. 2 minutach chyba znalazł odpowiednią odpowiedz…. a może i nie.
- ty… ten… ten pocałunek… on. MNIE UZDROWIŁ!!! HURAAAA..A..A!!! – wykrzyczał podnosząc ręcę do góry. Gdy zobaczył moją twarz pozbawiającą emocji zaczął ściszać głos. Gdy zrobił się już całkowicie cicho. Opuścił ręce i spojrzał na swoje buty. Pewnie się zawstydził. Ooo bidulek. :P
Nie mogąc już dłużej wytrzymać wybuchłam śmiechem. Harry spojrzał na mnie z pytającym wzrokiem lecz po chwili zaczął on się przeradzać w wzrok zabójcy.
- ty!... myślałem, że jesteś zła! – powiedział.
Nadal miał taki sam wzrok.
- haha... ja?? …. Nie, nie.. hahaha – powiedziałam.
Nie mogłam się powstrzymać od śmiechu. Za każdym razem gdy mam się powstrzymać Harry robił coraz dziwniejszą minę.

( http://wd6.photoblog.pl/np3/201203/49/117461705.jpg )

- z czego się tak śmiejesz?? – spytał.
Pewnie nie wiedział o co chodzi. Już chciałam mu odpowiedzieć ale za każdym razem prawie dławię się śmiechem. Teraz Harry spojrzał na mnie z miną bez emocji.
- masz 4 sekundy żeby uciec. – powiedział i zaczął liczyć.
Gdy usłyszałam cyfrę dwa. Dopiero zdołałam się opanować od śmiechu. Spojrzałam na Harrego z przestraszoną miną. On jednak miał minę pozbawioną jakich kol wiek emocji. Wiedziałam, że on jak coś mówi na poważnie to nie żartuje. Dopnie swego. Chyba tego pożałuję.
Gdy zaczął wymawiać trzy. Zerwałam się z kanapy. Pobiegłam jak najszybciej do swojego pokoju.
Gdy minęłam ich próg usłyszałam TRZY. W pobliżu nie było żadnej kryjówki. Znaczy były ale mógł mnie w nich szybko znaleźć. Usłyszałam jak Harry biegnie po schodach. Szybko więc schowałam się do szafy.
I dokładnie zamknęłam ją za sobą.

( http://www.meblemilosz.pl/galeria/szafa1.jpg )

W tej szafie. W środku, są duże półki. I to właśnie w jedną z nich się schowałam. Usłyszałam jak Harry wchodzi do pokoju. Zaczął szukać mnie w wszystkich kontach w pokoju. Nawet w łazience.
Co on tam sprawdza? Czy się w kiblu nie spuściłam???. Wyszedł z łazienki. Stanął na środku
pokoju i wzdechnął. Łaził wzrokiem po pokoju. Jego wzrok zatrzymał się na szafie. Widzę to co robi przez tą fajną szybę. Jak się na nią patrzy z zewnątrz to widzi się tylko siebie. Gdy jednaj patrzy się od środka to widać cały pokój. Szczerze??.. nie wiem jak to zrobili. No ale koniec gadki o szafie. Gdy Harry już miał otworzyć szafę. Ktoś zapukał do drzwi. Harry odwrócił wzrok w stronę nadchodzącego hałasu. Rękę nadaj miał wyciągniętą w stronę rączki drzwiczki od szafy. Popatrzył jeszcze raz na szafę.
- wiem, że tu jesteś. Tym razem ci się udało. Nie licz, że ci odpuszczę. Musisz ponieść karę. – powiedział i wyszedł z pokoju. Poszedł otworzyć drzwi. No WOW nie??. Wypuściłam głośno powietrze z ust i wyszłam z szafy. Zamknęłam ją za sobą i wyprostowałam zgniecione ubranie które miałam na sobie.
- NELLY!!! KTOŚ DO CIEBIE!!! – usłyszałam krzyk Harrego dobiegającego z strony drzwi wejściowych.
Z dziwieniem i ciekawością zeszłam na dół. Zobaczyłam Harrego rozmawiającego z……….
_________________________________________________________________________
I jest!! Mam nadzieję, że nie przestaliście mnie czytać przez ten czas.Rozdział jest długi?. Choć nie mam pewności. Jak rozdział??
PS. Dzięki za komy. One dodają mi takiej weny, że chce mi się pisać cały czas. Więc liczę na was. :D
Tagi: 15
28.04.2012 o godz. 11:27

SORYYYY
Sorka, że nie dodaję rozdziału ale masz szlaban na kompa. Pisze notkę z kompa moich braci ciotecznych.
Mam nadzieję, że nie przestaniecie mnie czytać. Mi też jest z tym trudno. Rozdział już napisany. I jest długi. Więc do napisania!!
PS. rozdział dodam za mniej niż tydzień. :*
Tagi: Soorka :))))
26.04.2012 o godz. 19:45

14. ‘’ Spojrzał na mnie i się do mnie uśmiechnął. Ja spuściłam głowę w duł i poczułam jak się rumienię. ‘’



Gdy piosenka się skończyła odłożył gitarę, podszedł do mnie i wziął mnie za ręce.
- Nelly……
nawet nie wiesz jak mi się brak. Kocham cię najbardziej na świecie.
Jesteś całym moim życiem. Zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia.
Ja jestem tylko jednym wielkim głupkiem. Ja naprawdę żałuję, że z nią byłem. To była jedna wielka pomy….. – nie skończył tej jakże przepięknej przemowy ponieważ zatkałam mu jego czerwone jak krew usta swoimi.
Wprost wpiłam się w niego. Na początku był zdezorientowany i zdziwiony. Ale po chwili zaczął odwzajemniać pocałunek. Pocałunek był długi i namiętny. Weszliśmy do domu i zamknęliśmy drzwi. On oparł mnie o ścianę i całował jeszcze bardziej namiętnie i czule. On jest wszystkim czego mi przez całe życie było potrzebne. Skończyliśmy się całować gdy zabrakło nam tlenu.
Odkleiliśmy się od siebie i spojrzeliśmy prosto w oczy.
- nawet nie wiesz jak mi tego brakowało – szepnął mi cichutko ale słyszalnie do ucha.
- mi też, ale bardziej – powiedziałam i przytuliłam się do niego.
- kocham cię, nawet nie wiesz jak bardzo – powiedział z głosem pełnym szczerości, radości i miłości. Tak, kocham go. Najbardziej na świecie. Spojrzeliśmy się na siebie i uśmiechnęliśmy.
- co powiesz na spacer z najprzystojniejszym chłopakiem na świecie?? – spytał
- nie przesadzasz? – spytałam z pytającą miną ale się uśmiechałam.
- a co? źle mówię?
- nie, nie.
- to co idziemy?? - spytał.
Ja tylko pokiwałam głową na ‘’ tak ‘’ i wyszliśmy. Spacerowaliśmy tak z 20 minut gdy nagle zaczęły mnie nogi boleć. Nie chciałam powiedzieć tego Harremu. Nie chciałam żeby uważał mnie za jakiegoś mięczaka. Na moje szczęście zobaczyłam w oddali park… z ławkami!!. TAK!!!!
- Harry – zaczęłam
- tak?
- może przejdziemy się do parku? – spytałam
- jasne, a coo.. nogi cię bolą?? – spytał.
Ahh.. wykrył mnie!!. Szlak!!. Ciekawe co sobie teraz o mnie pomyśli.
- noo… trochę. A ciebie??
- mnie nie za bardzo, ale jak chcesz możemy usiąść. – powiedział.
Za 5 minut doszliśmy i usiedliśmy na jednej z ławek.
- a co będzie z trasą?? – spytałam ciekawa.
- a co ma być?? Aaa… na razie jest przerwana na tydzień. – powiedział i się uśmiechnął.
- spoko, a gdzie są chłopaki i mój tata?? – spytałam zdziwiona, że ich z Harrym nie ma.
- zostali w hotelu. Chcieli zwiedzić jeszcze Włochy. – powiedział.
Już przestałam odczuwać ból w nogach więc postanowiłam iść dalej. Wstałam.
- idziemy?? – spytałam
- jasne – powiedział i również wstał.
Wzięliśmy się za ręce i ruszyliśmy przed siebie.
- aa… co powiesz na kolację… no wiesz… ze mną?? – spytał z nadzieją w głosie.
Miał spuszczoną głowę lecz widziałam, że patrzy na mnie kontem oka.
- oczywiście, z przyjemnością. Ale może np... jutro?? Przepraszam ale niedawno jadłam i nie jestem głodna. – powiedziałam z smutkiem.
Naprawdę chciałam z nim zjeść kolacje. Ale co poradzić. Przejadać się nie można. :(((
- przepraszasz mnie za to, że nie jesteś głodna?? Haha nic się nie stało. W sumie ja też niedawno jadłem i nie jestem głodny. – powiedział.
- to po co mnie zaprosiłeś na kolację jak już jadłeś? – spytałam z lekkim zdziwieniem.
- noo…. boo… chciałem z tobą spędzić czas. – powiedział.
Spojrzał na mnie i się do mnie uśmiechnął. Ja spuściłam głowę w duł i poczułam jak się rumienię.
- mówiłem ci już, że wyglądasz ślicznie jak się rumienisz? – spytał.
Ja na te słowa jeszcze bardziej się zarumieniłam.
- ahh jaki to piękny widok – powiedział.
Tak jak zawsze na takie słowa rumienię się jeszcze bardziej. Na szczęście usłyszałam melodyjkę mojego telefonu. Więc mogłam przerwać tą niezręczną sytuację dla mnie.
Ta melodyjka oznacza SMS-a. Hmm ciekawe kto do mnie piszę. Może to ten listonosz chce ode mnie pożyczyć kasę na nowe slipki? No wiecie.. on ma taki zad, że w żadne majtki się nie zmieści więc musi kupić na zamówienie. Ahh… to dopiero spaślak!. No nicc.
Wyjęłam telefon i zobaczyłam.
‘’ Jedna nie odebrana wiadomość od _ Wujek..Matt ‘’
Otworzyłam tą wiadomość.

„ Dostałem pilne wezwanie do pracy. Coś się stało.
Muszę natychmiast tam pojechać. Zostaniesz sama.
Tylko nie narozrabiaj!!. Wrócę jutro lub za dwa dni.
PS. Kasę masz zostawioną w szafce na złotym talerzu.
Tylko nie wydawaj na głupoty!! ‘’

Po przeczytaniu tego zaśmiałam się. Haha cały wujek. Harry spojrzał się na mnie z miną bezdomnego.

( http://gwiazdunie.pl/wp-content/uploads/2012/03/harry-styles-rysunek.jpg )

- z czego się tak śmiejesz?? – spytał.
- haha nie ważne. Z SMS-a i z ciebie. Haha – śmiałam się lecz szybko się opanowałam.
- ze mnie? – spytał zdziwiony i zrobił taką samą minę jak wcześniej.
- haha tak – znowu się zaśmiałam.
Harry już dał spokój i się dalej o nic nie pytał. Doszliśmy do mojego domu.
Przed samymi drzwiami zatrzymałam się i odwróciłam do Harrego.
- a gdzie ty będziesz spał?? – spytałam.
- nie wiem. Muszę znaleźć jakiś hotel. No chyba, że mnie przygarniesz na jakiś czas. – powiedział i uśmiechnął się do mnie z oczami kota z Shreka.
- no jasne. Nie pozwolę ci przecież spać w jakimś debilnym hotelu. Jeszcze będziesz miał pokój z jakąś laską i będzie jedno łóżko. Nie, nie ma mowy. – powiedziałam i otworzyłam drzwi.
Harry się tylko cicho zaśmiał, wziął swoje walizki, wszedł do domu i odłożył walizki obok kanapy.
Ja zamknęłam drzwi.
- co powiesz na jakiś film?? – spytałam
– wujka nie ma w domu i wróci dopiero jutro lub pojutrze. – dodałam.
- no pewnie. Ahh nie ma to jak oglądanie horrorów z Nelly Tomilson. – powiedział z zadziornym uśmiechem.
- chwila chwila chwila… - powiedziałam i podeszłam do niego.
– horrorów?? – spytałam.
- no
- żartujesz sobie?? Ja się ich potwornie boję!! – powiedziałam troszkę głośniej niż zawsze.
- spokojnie.. spokojnie. W razie czego będę przy tobie. – powiedział.
Ahh… on ma dar przekonywania!!.
- no dobra.. jak chcesz. To znajdź jakiś ‘’ straszny ‘’ film a ja idę zrobić popcorn. – powiedziałam.
Pokazałam mu dział z horrorami na stojaku, a sama przeszłam się do kuchni.
Wyjęłam z szafki ziarna i zrobiłam wszystko inne co potrzebne. Wsypałam popcorn do miseczki.
Już chciałam iść do Harrego. Ale wpadłam jeszcze na jeden pomysł. Przypomniałam sobie, że mamy kubełki jednorazowe do napojów.
No wiecie.. takie jak np. do coli McDonaldzie ( czy jak to się pisze. ).
Tak.. wlałam do nich colę i zamknęłam pokrywką. Podeszłam do Harrego.
Kubełki z piciem i popcorn położyłam na stoliku przed kanapą. Zgasiłam jeszcze światła.
Żeby był lepszy efekt.
Usiadłam obok Harrego, a on włączył film pilotem. Na początku nie było strasznie.
Lecz po 20 minutach filmu zaczęło się dziać. Przestraszona wtulałam się w Harrego.
Harry siedział i tylko się uśmiechał.
Zachowywał się jakby nic go nie mogło przestraszyć.
- musiałeś wybrać taki straszny film?? – spytałam z przerażeniem.
- co?? To ma być straszne?? – spytał a następnie się zaśmiał.
- aaa!!! Odegram się zobaczysz!! – powiedziałam kiedy był straszny moment.
- haha… nic nie szkodzi… lubię jak się do mnie przytulasz. – powiedział i uśmiechnął się jeszcze bardziej.
- wiesz ja racz….. – nie dokończyłam bo nagle…..
______________________________________________________________________
Jest!! Ahh… to chyba najdłuższy rozdział jaki kiedy kol wiek napisałam!! Co ja mówię… na pewno. Jednak postaram się pisać jeszcze dłuższe. Chcecie??
POZDRO:*
Tagi: 14
17.04.2012 o godz. 16:06

13. ‘’ Wstałam z kanapy z wielką niechęcią. Nie doszłam do końca do drzwi, a usłyszałam czyjś śpiew. To ten anielski głos za którym tak bardzo szaleję. ‘’


Ku mojemu zdziwieniu przed moimi drzwiami nie było wujka. Zobaczyłam w nich..……
Listonosza w przebraniu księżniczki. Kórwa wygląda jak lezba.
- yyyy… tak? w czym mogę pomóc? – spytałam z wielkim trudem powstrzymywałam się od śmiechu.
- czy to pani Nelly Tomillson? – spytał i podniósł głowę. Na mordzie miał chyba tonę różowej tapety. Wyglądał jak. Lafirynda.

( http://i.pinger.pl/pgr243/24d01b1e001686c647f7d16a/PrideManPinkDressBIG.jpg )

- Tak… a o co chodzi?? – spytałam
- to dla pani – powiedział i wręczył mi chyba z 30 listów. Już chciał odejść ale zawrócił. – i niech Różynka będzie z tobą – powiedział bez entuzjazmu. Zrobił piruet i pod jego koniec wywalił się ze schodów. Wylądował na ryju z nogami nad głową i na dodatek slipki mu pękły.
Nie mogąc już wytrzymać szybko zamknęłam drzwi. Gdy to zrobiłam padłam na podłogę i zaczęłam się śmiać.
Gdy się opanowałam położyłam listy na stoliku przy drzwiach, na których zwykle trzymamy klucze itp. Usłyszałam klakson. Wyjrzałam przez okno. Zobaczyłam mojego wujka który próbował pomóc temu listonoszowi wstać. Ale różnica między wagą wujka a listonosza była ogromna, więc jednak nie dało się go podnieś. Więc odpuścił i podszedł do drzwi. Jednak ja byłam szybsza.
Otworzyłam je i wpuściłam wujka do środka.
- Ooo a co tu tak ładnie pachnie, i co ty taka uprzejma? – spytał z zdziwieniem.
Ja się uśmiechnęłam.
- aaa… nie wiem, tak jakoś. Chciałam ci wynagrodzić to że się mną opiekujesz.
- Ooo mała to nic takiego, to dla mnie czysta przyjemność. Zresztą robię to dlatego, że
cię kocham. – powiedział i przytulił mnie.
- no dobra koniec tych czułości, zdejmij kurtkę, buty i chodź bo obiad stygnie. – powiedziałam poganiając go. Po chwili siedzieliśmy już przy stoliku. Wujek pochwalił moje zdolności
kulinarne, no ale to przecież tylko spaghetti. Ale na serio wyszło mi bardzo dobrze.
Gdy skończyliśmy wzięłam talerze i włożyłam je do zmywarki.
Wujek poszedł do garażu, pewnie znowu naprawiać tego starego rzęcha.

( http://s1.blomedia.pl/autokult.pl/images/2012/03/fso-wars2.jpg )

Nudziło mi się więc nalałam sobie do szklanki pomarańczowy sok i usiadłam przed telewizorem.
Skakałam po kanałach i patrzyłam się bezsensownie w monitor. Kór*a nigdzie nic nie ma!!!
W końcu trafiłam na jakiś wywiad. Ta prowadząca zaczęła coś gadać:

„ Zwykle do wywiadu my zapraszamy różne gwiazdy. Jednak dzisiaj jest inaczej.
Młoda gwiazda z znanego nam zespołu One Direction - Harry Styles poprosił
nas o wystąpienie w naszym wywiadzie, ponieważ chce on powiedzieć kilka
słów do ważnej dla niego osoby.’’

Na słowa Harry Styles prawie zadławiłam się sokiem. Ciekawe co on chce mi ‘’przekazać ‘’. Gdy ten zdrajca już przywitał się już z prowadzącą od razu skierował swój wzrok w stronę kamery. I zaczął gadać:

„ Wiem że ty to oglądasz. Wiem, że nie chcesz też na mnie patrzeć.
Ale ja naprawdę cię kocham, tak kocham, i to najbardziej na świecie.
To co widziałaś, to co ci pokazywał Zayn, było przed tobą.
Myślałem, że to moja dziewczyna na wieki. Jednak myliłem się.
Ona była ze mną tylko dla kasy. A te inne, to było ok. 2 lata temu.
Jeszcze nigdy nie czułem do żadnej dziewczyny to co do ciebie czuję.
Proszę cię, wybacz. Wybacz największemu debilowi świata.
NELLY.. KOCHAM CIĘ ‘’


Patrzyłam w ekran z zaszklonymi oczami. To było takie wzruszające.
Jeszcze nigdy nie usłyszałam tak ciepłych słów. A szczególnie od chłopaka. Ja też go kocham.
Tak, kocham. Jak nikogo na świecie. Czuję to, on jest tym jedynym. To on jest chłopakiem z którym chcę być.
Lecz po chwili uświadomiłam sobie, że gdyby mnie naprawdę kochał to by chciał się ze mną jakoś skontaktować. A tu nic. Czyli to co mówił to kłamstwo?? Nie, na pewno nie.
To było zbyt szczere.
Siedziałam tak jeszcze z 10 minut rozmyślając. W tym samym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi. Wstałam z kanapy z wielką niechęcią. Nie doszłam do końca do drzwi, a usłyszałam czyjś śpiew. To ten anielski głos za którym tak bardzo szaleję. Otworzyłam drzwi, zobaczyłam Harrego grającego na gitarze. Wcześniej nie słyszałam tej piosenki. Musiał ją napisać specjalnie dla mnie.
Ooo jaki on jest słodki. Gdy piosenka się skończyła odłożył gitarę, podszedł do mnie i wziął mnie za ręcę.
- Nelly……
___________________________________________________________________________
I JEST!!! Do dupy ale jest!!. Przepraszam, że tak długo nie dodawałam rozdziału ale nie miałam czasu, weny i dostępu do kompa. Mam nadzieję, że chociaż wam się podoba.
Przepraszam, że taki krótki ( jak zawsze zresztą).
POZDRO:*
Tagi: 13
16.04.2012 o godz. 15:40


ROZDZIAŁ DEDYKOWANY DLA kasia24209
za 100 komentarz na blogu.


12. ‘’ Wyszłam z domu, zamknęłam go na klucz i skierowałam się w stronę Kauflandu. ‘’


Zdezorientowana spojrzałam w stronę drzwi. Ujrzałam tam smutną, rozczarowaną i pełną bólu twarz…….
Harrego. Patrzył na mnie oczami w których zebrały się łzy.
- ty, jak mogłeś?! Przecież ci ufałam! Ahh jak mogłam być taka głupia?? – wykrzyczałam mu to. Musiałam to z siebie wyrzucić.
- ja? – spytał jakby nie wiedział o co mi chodzi.
- nie wiesz święta Józefina!!
- słuchaj, nie wiem za co się tak wściekasz, możesz mi wyjaśnić? – spytał.
- jak, to ty nie wiesz? Co może mi jeszcze powiesz, że z tymi dziewczynami nic nie było. Że nic cię z nimi nie łączy?! – spytałam podchodząc do niego. Już czułam się na tyle dobrze, że mogłam to zrobić.
- co?? O jakich ty dziewczynach mówisz? – spytał nie wiedząc o co chodzi.
- o jakich?? Zayn pokaż mu – powiedziałam, a Zayn posłusznie wykonał moje polecenie. Podszedł do mnie, jednocześnie do Harrego. Wyjął z kieszeni swój telefon i pokazał ‘’mu’’ zdjęcia. Gdy się skończyły popatrzył na mnie z niewinnymi oczkami.
- Nelly….
- nie. Za bardzo mnie zraniłeś. Wyjdź. – powiedziałam unikając jego wzroku.
- proszę cię daj mi wytłumaczyć, to nie jest tak jak myślisz, ja…. – nie dałam mu dokończyć.
- co ty?? Może chcesz mi wmówić, że nic nie zrobiłeś i że to nie tak jak widniało na tych zdjęciach?? Daj sobie spokój i nie rań mnie więcej, więc proszę cię. Wyjdź!! – wykrzyczałam mu to. Harry smutny jak nigdy jeszcze wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami.
- to ja już pójdę. – powiedział Zayn i wyszedł. Podeszłam do łóżka, usiadłam na nim i rozpłakałam się jak małe dziecko. Już wszystko wiem. Wszystko sobie przypomniałam.

1 miesiąc później

Jestem w nowym domu. Już się przeprowadziłam. Wypuścili mnie z szpitala gdy wszystkie badania były poprawne. Taty niestety ze mną nie ma. Tata jest z całym One Direction nadal w trasie. Przeprowadziłam się tu z wujkiem Matem. Jest bardzo miły i opiekuńczy. Tata wybrał naprawdę piękny dom. I wspaniały pokój dla mnie.

( http://www.sard.az.pl/img/big/willa3.jpg

http://m.onet.pl/_m/63adadd6d61fb03e42637e814f481992,14,1.jpg )

Siedzę w swoim pokoju. Nudzi mi się. Z Harrym nie utrzymuje żadnego kontaktu. Za to Zayn bardzo mi pomaga. Często ze sobą gadamy. Jest naprawdę bardzo dobrym przyjacielem. Ale tylko przyjacielem. Nagle zrobiłam się głodna. Zeszłam na duł i skierowałam się w stronę kuchni. Wujka nigdzie nie ma. Jest 14 więc pewnie jest jeszcze w pracy. Otworzyłam lodówkę. I co?? I NIC!! Kompletna pustka. Postanowiłam pójść do sklepu. Poszłam do swojego pokoju i otworzyłam szafę. Wybrałam

( http://votremode.blox.pl/resource/zestaw9.JPG )

Weszłam do łazienki. Wzięłam letni prysznic, wytarłam się, ubrałam, umyłam zęby a włosy zostawiłam rozpuszczone. Tylko je rozczesałam. Wyszłam z łazienki. Wzięłam torebkę ( tą z zestawu ), spakowałam w nią naładowaną komórkę, chusteczki, portfel z kasą ( wzięłam ze sobą
ok. 350 dolców ) i klucze od domu. Zeszłam na duł i założyłam buty. Na dworze było ponad 28*C więc nie zakładałam kurtki. Wyszłam z domu, zamknęłam go na klucz i skierowałam się w stronę Kauflandu. Szłam ok. 10 min. Gdy doszłam do mojego ulubionego sklepu ( sarkazm ) wzięłam wózek i skierowałam się w stronę wybranych półek. Postanowiłam zrobić wujkowi niespodziankę. Pyszny obiad. Kupiłam więc odpowiednie produkty. Zapłaciłam i wyszłam. Gdy doszłam do domu położyłam torby obok siebie, wyjęłam kluczyk z torebki i utworzyłam drzwi. Weszłam do środka. Wszystkie torby ( były ich ok. 8 ) z zakupami położyłam na blacie w kuchni. Drzwi które wcześniej nie zamknęłam, zrobiłam to teraz i zamknęłam je na zamek. Zdjęłam buty a torebkę powiesiłam na wieszakach. Poszłam do kuchni i wzięłam się za pracę. Mój wujek wróci ok. 16.00 a jest 14.48. Czyli mam czas w sam raz na przygotowania. Gdy skończyłam gotować, nakrywać do stołu włożyłam dania na talerz i położyłam na stole. Jest 15.52. Właśnie zadzwonił dzwonek do drzwi. Podeszłam i otworzyłam. Ku mojemu zdziwieniu przed moimi drzwiami nie było wujka. Zobaczyłam w nich..……
_______________________________________________________________________
Siemka. Miałam wenę i postanowiłam NN dodać dzisiaj. I jak wyszedł?? Bo ja nie jestem zadowolona. Ale liczy się wasza opinia. Mam nadzieję, że się podoba. Liczę na komentarze. :)
DO NN.
POZDRO:*
Tagi: 12
05.04.2012 o godz. 14:28

UWAGA!!
Jest już 99 komentarzy. Osoba która da 100 komentarz, będzie dedykowany NN. Jednak liczę komentarze i jeśli 100 komentarz będzie pod tą notką, to się nie liczy. Dedykuję tej osobie która da 100 komentarz pod 11 rozdziałem.
04.04.2012 o godz. 18:43

11. ‘’ Gdy zdjęcia się skończyły wybuchnę łam głośnym płaczem. Jak on mógł?? ‘’


Delikatnie musnął moje usta. Odwzajemniłam pocałunek. Nagle to pokoju szpitalnego wparował…………………………..
Jakiś lekarz.
- Przepraszam ale pani musi odpocząć – powiedział
- a nie mogę tu zostać? – spytała Hrabina
- niestety muszę zrobić jeszcze pani Nelly dokładniejsze badania i podać leki, więc proszę cię o opuszczenie Sali. – ten dziad powiedział już trochę zdenerwowany.
- no trudno. Do zobaczenia kochanie. – powiedział i mnie pocałował. – przyjdę o 17.00 – dodał i wyszedł. Ten pocałunek…. Ahh… był taki cudowny….. on jest taki cudowny. Tylko jak się całowaliśmy miałam takie… sceny przed oczami. To były takie chyba jakieś moje historie. Może to była moja przeszłość? O 17.00 dowiem się wszystkiego.

2 godz. później

Jest 8.15. W końcu te badania się skończyły. Jestem już na serio zmęczona. Leże sobie na moim łóżku szpitalnym z laptopem na kolanach i rozmawiam z Harrym. On jest taki słodki. No… w końcu to mój chłopak. Chyba… a tak wogule on się mnie o to zapytał? No nie ważne. To kawałek naszej rozmowy.

( H-Harry…. N-Nelly )

H - ‘’ kotku jak się czujesz? ’’
N - ‘’ no jestem trochę zmęczona, ale da się przeżyć. ‘’
N – ‘’ A ty co robisz? ‘’
H – ‘’ Jestem w studiu nagraniowym i zaraz będziemy nagrywać moją …ehh naszą nową piosenkę ‘’
H – ‘’ Tylko nie ma Zeyna z nami, no nic zaczniemy bez niego ‘’
N – ‘’ ok. to pa misiu ‘’
H – ‘’ pa ‘’

Po tym zamknęłam laptopa i odłożyłam go na szafeczkę leżącą przy moim łóżku. Nudziło mi się więc postanowiłam się zdrzemnąć. Położyłam się, przykryłam po uszy kołdrą i zamknęłam oczy. Już zasypiałam gdy do pokoju wszedł całkiem ładny chłopak.
- o już nie śpisz. Jak się czujesz? – spytał siadając na krzesełku leżącym przy moim łóżku.
- no.. raczej dobrze. Ale byłbyś tak łaskaw i przedstawił mi się?? – spytałam z… dziwną miną.
- aaa no tak Harry mi mówił. Jestem Zayn.
-taa bo to kórwa mi coś mówi! Nie możesz jaśniej? – byłam już trochę wkurzona.
- nie nie mogę, zaraz się przekonasz. – powiedział i zaczął się do mnie zbliżać. Byliśmy już tak blisko, że czułam zapach jego perfum. Chyba używa playboya. Byliśmy tak blisko. Wiem, że Harry będzie na mnie zły ale nie mogę się oprzeć. W ostatniej chwili opanowałam się i odepchnęłam lekko chłopaka.
- co my robimy?? Co ty robisz?!?! JA KOCHAM HARREGO!! – wykrzyczałam, skuliłam nogi i schowałam twarz w dłonie.
- jaa…. przepraszam, wiem że kochasz Harrego. Ale ja cie kocham bardziej niż on. Jestem więcej wart. On nie jest taki jak myślisz. – powiedział i spojrzał mi w oczy. Było w nich tyle szczerości, żalu i smutku.
- tak?? – spytałam z sarkazmem
- tak, zresztą jak mi nie wierzysz to ci pokarze. – powiedział a ja zrobiłam głupią miną. Wyjął z kieszeni telefon, coś w nim postukał i pokazał mi coś czego w życiu nie zapomnę. Jak on mógł to zrobić? Przecież ja mu ufałam!! Zaraz się rozpłaczę. To naprawdę zabolało. Zaczął przewijać na kolejne zdjęcia. Zobaczyłam:

( http://gwiazdunie.pl/wp-content/uploads/2012/01/harry-styles-dziewczyna.jpg

http://www.onedirection.pl/wp-content/uploads/2012/02/kiss.png

http://th.interia.pl/30,b74ad5ecc4804970/harry-styles_Coali_1457803a.jpg

http://3.bp.blogspot.com/-WxooSSXH--s/TzV8WAVkGMI/AAAAAAAAAEg/7ef4foUyKps/s1600/cherl+i+hary.jpg )

Gdy zdjęcia się skończyły wybuchnę łam głośnym płaczem. Jak on mógł??.
- słuchaj, ja wiem że ty go kochasz. Ja ciebie bardziej, ale chce tylko twojego dobra i szczęścia. – powiedział z przemiłym głosem.
- ja.a… bardzo.o ci dzięk.kuję. – byłam cała zalana łzami. Zayn uśmiechnął się smutno, usiadł obok mnie i przytulił. Załamana też go przytuliłam. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ja nie mogłam więc Zayn powiedział proszę. Nie widziałam kto wszedł do pokoju bo byłam do nich ustawiona tyłem. Chyba gdy Zayn zobaczył ‘’go’’ czy ‘’ją’’, przestraszył się i wyrwał się z mojego uścisku. Zdezorientowana spojrzałam w stronę drzwi. Ujrzałam tam smutną, rozczarowaną i pełną bólu twarz…….
___________________________________________________________________________
TAK!!! W KOŃCU DODAŁAM!!!! Ja się cieszę, nie wiem jak wy. Sorka, że nie dodawałam tak długo rozdziałów ale nie miałam czasu. No wiecie lekcje, szkoła, lekcje dodatkowe i zakochanie. Ale mam nadzieję, że nie przestaniecie mnie czytać. Jak rozdział?? Bo ja jestem nim rozczarowana.
POZDRO:*
Tagi: 11
04.04.2012 o godz. 18:13

10. ‘’ . Prawą rękę miałem z tyłu jej szyi a lewą na jej plecach. ‘’

Popatrzyła na mnie jak na jak jakiegoś kosmitę.
- yyyy……. Ja cie znam??? ………….. – spytała
podnosząc się do pozycji leżącej. Ja aż wstałem.
- yyyyy……… Nelly…. To przecież ja….. nie poznajesz mnie? – spytałem nieco zaniepokojony.
- kurva jakbym cię znała to bym się nie pytała. – powiedziała. Trochę podniosła głos.
Chyba to było panad jej siły bo złapała się za głowę i od razu padła na łóżko. Lekko się przestraszyłem ale szybko mi przeszło.
- Nelly……… proszę przypomnij sobie. Musisz sobie przypomnieć. Błagam cię, - mówiłem już z płaczem. Ogromnym płaczem. Jak to możliwe, że ona nic nie pamięta. Że mnie nie pamięta. Klęknąłem bezradnie przy jej łóżku i schowałem twarz w dłoniach. Rozpłakałem się już na dobre. Pozwoliłem moim łzom swobodnie spływać po moim gorącym ja zawsze policzku.
– nie………….. proszę zrób to dla mnie. Przypomnij sobie. – mówiłem nieco ciszej.
- a ………….. kim ty jesteś dla mnie? – spytała nieco ciekawa. Ja otarłem łzy i usiadłem na krzesełku który wcześniej przysunąłem do jej łóżka. Szpitalnego łóżka. To przez tego SKURWISYNA moja Nelly leży teraz w szpitalu z ogromną raną w miejscu serca!!!!!!!!!!!!!!!
- jaaaa……… je-stem two-oim przyjacie-lem. – mówiłem co chwila dławiąc się łzami.
- ejj ….. ale spokojnie. – powiedziała, podniosła się ponownie do pozycji leżącej i pogłaskała mnie pocieszająco po głowie. - Nie wiem i nie rozumiem wiele rzeczy, ale postaram się je zrozumieć. Powiedz coś jeszcze, czym się zajmujesz?? – spytała ciekawa
- jestem piosenkarzem…………… z zespołu One Direction. Nazywam się Harry. – powiedziałem już nieco uspokojony. – a przez tego typka który cię dźgnął nożem leżysz tu teraz i nic nie pamiętasz. – powiedziałem.
- przepraszam ale muszę iść do łazienki. – powiedziała i próbowała się podnieść. Gdy już prawie położyła nogi na podłodze poślizgnęła się o nią i upadła na łóżko. Na szczęście zdążyłem ją w porę złapać. Prawą rękę miałem z tyłu jej szyi a lewą na jej plecach. Delikatnie położyłem ją z powrotem na łóżko. Byłem tak blisko niej. Patrzyliśmy sobie w oczy. Ona ma takie piękne brązowe oczy. Jak czekolada, mleczna czekolada. Powoli przybliżałem swoją twarz do jej. Czułem jej oddech na swojej mordzie. Gdy nasze usta dzieliły dosłownie mikrometry. ( mniejsza jednostka od milimetra, tak jakby ktoś nie wiedział. ). W końcu lekko musnąłem jej czerwone usta. Były takie gorące. Ten pocałunek był taki wspaniały.

* Oczami Nelly – w końcu *

Obudziłam się w szpitalu. Strasznie mnie boli serce. Zobaczyłam, że obok mnie siedzi jakiś chłopak i coś mamrocze pod nosem. Gdy podniósł wzrok od razu się uśmiechnął.
- Nelly…… Nelly w końcu się obudziłaś. Tak strasznie się martwiłem. Nie rób tak więcej. Boże Nelly ………… - ten chłopak mówił z takim szczęściem jakby mnie wcześniej znał. A kto to Nelly?? Postanowiłam się go o to zapytać.
- kto to?? – spytałam
- ale kto?? – spytał jakby nie wiedział o co chodzi.
- no Nelly – powiedziałam a on spojrzał na mnie jak na lesbijkę.
- ty nie wiesz?!?!?! Kórva to przecież ty!!! – krzyczał. Gdy jednak zobaczył, że przez jego krzyk boli mnie głowa uspokoił się.
- ja?
- tak, ty – powiedział – a mnie pamiętasz? – spytał z nadzieją.
- yyyyy ……….. nie? – odpowiedziałam mu pytaniem na pytanie. Chyba.
- przecież jestem twoim bratem Louisem!!!! Jak to mnie nie pamiętasz?!?!?! – wykrzyczał i wybiegł z pokoju.
- żul – mruknęłam pod nosem gdy wyszedł. Po niecałej minucie przyszedł jeszcze jeden chłopak. Był nawet, co ja mówię mega seksowny i te jego dołeczki. Jednym słowem słodki.
- cześć Nelly – powiedział, ja spojrzałam na niego jak na kosmitę. Kim on jest, że zna moje imię?!?!?!.
- yyyy……. Ja cie znam??? ………….. – spytałam z Sweet Smile.
- yyyyy……… Nelly…. To przecież ja….. nie poznajesz mnie? – spytał z z niespokojem. Tak myślę.
- kurva jakbym cię znała to bym się nie pytała. – powiedziałam. Podniosłam głos.
Chyba to było panad moje siły bo złapałam się za głowę i od razu padłam na łóżko. Trochę zabolało ale da się przerzyć.

( RESZTE ROZMOWY ZNACIE)

- przepraszam ale muszę iść do łazienki. – powiedziałam i postarałam się podnieść ale mi to nie wyszło. Już miałam położyć nogi na podłogę i gdy to zrobiłam poślizgnęłam się o sok który ktoś tu wcześniej wylał. Naszczęście Harry w pore mnie złapał i położył. Nasze usta były tak blisko. Strasznie się bałam, nigdy się jeszcze nie całowałam. Chyba, nie pamiętam. Delikatnie musnął moje usta. Odwzajemniłam pocałunek. Nagle to pokoju szpitalnego wparował…………………………..
______________________________________________________________________________
Siemka. Sorki, że taki krótki rozdział i nudny ale nie mam weny, czasu i warunków. Nie wiem kiedy będzie nn. Mam nadzieję, że nie przestaniecie mnie czytać z tego powodu.
POZDRO:*

Tagi: 10
22.03.2012 o godz. 15:29

SŁUCHAJCIE!!!!! SŁUCHAJCIE!!!!!!!


Postanowiłam dalej pisać to opowiadanie. Jednak mam mało czasu i prywatne problemy, więc nie wiem jak często pojawią się rozdziały. Spróbuję dodawać je jak najczęściej. Jest jednak mały problem, nie wiem co może być w nn.

Dajcie swoje propozycje w komentarzach, co byście chceli widzieć w nn??
19.03.2012 o godz. 15:30

UWAGA!!!!!!

Zawieszam bloga. Z praw osobistych. Mam nadzieję, że nie przestaniecie mnie czytać. Spróbuje wrócić jak najszybciej.
POZDRO :*
15.03.2012 o godz. 14:29

9. ‘’ Louis rzucił w nią mocno zasmarkaną chusteczką ‘’



- czekajcie – powiedział jeden lekarz przykładając dwa palce do jej szyi. – jest puls!............
To były najszczęśliwsze słowa jakie kiedykolwiek usłyszałem.
- ONA PRZERZYJE!!!!!!!! ONA PRZERZYJE!!!!! – zacząłem się wydzierać na cały hotel.
Byłem taki szczęśliwy!!. Chłopaki Też się cieszyli. Tylko Louis o tym nie wiedział. Gdzie on polazł??. Postanowiłem go poszukać. Weszłem do jego pokoju. Nie ma go. Poszedłem do pokoju Zayana.
Nie ma. Weszłem jeszcze do innych pokoi. Nie ma. W końcu został mi jeszcze jeden pokój.
To pokój Nelly. Weszłem tam. Jak podejrzewałem, jest tutaj, siedzi na jej łóżku, był skulony i płakał.
- ejj stary co jest? – spytałem
- Jeszcze się pytasz?!?!?!?! – krzyczał na cały głos i płakał coraz bardziej.
- ale chodzi cię o Nelly??
- no WOW!!!!! Jak to odkryłeś?!?!?! Kó*wa najmądrzejszy Gej na świecie!!!!!!!! – krzyczał i ponownie usiadł na łóżku. Że krzyczał to na pewno ale on to mi wykrzyczał w twarz!.
A myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi.
- wiesz co. Chciałem ci powiedzieć, że Nelly przeżyje ale jak widać nie chcesz mnie słuchać i lepiej cie mnie wyzywać. – wykrzyczałem i chciałem trzasnąć drzwiami ale się nie dało.
- co?? Nelly……….. ona…………… przeżyła??? – spytał niedowierzając, wstał i podszedł do mnie. Spojrzał na mnie zapłakanymi oczami.
- tak, przeżyła – powiedziałem od niechcenia.
- Harry ja cię przepraszam….. nie chciałem…. to przez emocje. – powiedział
- nie no spoko. Chodź pojedziemy do niej do szpitala. – powiedziałem, objęliśmy się
ramionami i wyszliśmy. W szpitalu byliśmy dopiero po 30 minutach.
Bo Louis musiał kupić 5 paczek chusteczek i cały samochód mi zasmarkał!.
Weszliśmy do środka i podeszliśmy do recepcji.
- dzień dobry – odezwaliśmy się razem z Louisem.
- dobry – odpowiedziała wogule na nas nie patrząc, żuła gumę i stukała coś na swoim telefonie tymi różowiutkimi tipsami.
- gdzie leży Panna Nelly Tomlinson?? – spytałem
- a ty kto dla niej?? – spytała nadal na mnie nie patrząc
- Chłopak….. yyyyy znaczy….. przyszły chłopak….. i ….. . Ach Bardzo bliska osoba. – powiedziałem.
- dobra a ten drugi? – spytała nadal na nas nie patrząc.
Kurde ale paniusia. Barbie i nic więcej. Może jej jeszcze dupe wydepilować???
- brat – powiedziałem.
- no dobra. Poczekajcie. – powiedziała i zajrzała do jakiegoś notesiku. – pokój nr. 1852. – dodała i znowu zajęła się różowiutką komórką. Ja i Louis się zdenerwowaliśmy jednak tego nie okazywaliśmy. Louis rzucił w nią mocno zasmarkaną chusteczką. Ta się na nas złowrogo spojrzała a my uciekliśmy do windy śmiejąc się. Wjechaliśmy na wybrane piętro i wyszliśmy. Widzieliśmy tylko chyba wszystkich lekarzy wchodzących tylko do jednych drzwi i powrotem. Co tu się może dziać?. Złapałem pierwszego lepszego lekarza.
- yyyy przepraszam……. Co tu się dzieję??? Co się dzieję z Nelly Tomlinson??? – spytałem
- Pani Tomlinson ma w tej chwili operacje, jest w bardzo ciężkim stanie. – powiedział lekarz
- przecież przeżyła – powiedziałem
- tak przeżyła ale jest w bardzo ciężkim stanie. – powiedział
- a teraz przepraszam ale już muszę iść. – powiedział i odszedł.
- dobrze – powiedziałem cicho. Usiadłem na krześle i zostało mi tylko czekać. Minęło 10min, 20min, 30,m 40 i usnąłem. Obudziłem się następnego dnia ok. 5:00 rano. Na korytarzu niebyło nikogo. Nawet Louisa. Nagle zauważyłem go wybiegającego go z jakiegoś pokoju. Był wściekły, chyba.
Wsiadł do windy i odjechał. zdziwiony weszłam do tego pokoju od którego Louis wybiegł.
Weszłem do środka zobaczyłem tam Nelly. Była strasznie blada i posiniaczona.
- cześć Nelly – powiedziałem, przysunąłem krzesełko do jej łóżka i usiadłem.
Popatrzyła na mnie jak na jak jakiegoś kosmitę.
- yyyy……. Ja cie znam??? …………..
_______________________________________________________________________________
Siemka. Sorka za tak długą niobecność ale nia miałam weny i czasu. Mam nadzieję, że nie przestaliście mnie czytać. Jak rozdział??? Dla mnie okropny, krótki i nudny. Ale to wy oceńcie. Jeszcze raz sorka i pozdro. :*
Tagi: 9
12.03.2012 o godz. 17:28

NN będzie jutro, może. CHCECIE NN??
Tagi: CHCECIE NN?
10.03.2012 o godz. 23:30

8. ‘’ Skuliłem się ale nie przewaliłem. ‘’



- Co się stało?? Chodź do mnie opowiesz mi wszystko a ja zrobię ci gorąąąąące kakao. – dodał, wziął mnie za rękę i razem poszliśmy w stronę drzwi nr. 509………..
Weszłam do jego pokoju, Lucas kazał mi usiąść na kanapie. Posłusznie wykonałam polecenie. Wyszedł. Pewnie po to kakao. Przyszedł po niecałych 4 minutach, a w ręku trzymał kubek z gorącym napojem. Mniiiiam już mi ślinka pociekła. On podszedł do małego stolika na którym miał jakieś torebki. Wziął jedno, otworzył i wsypał do kakaa jakiś biały proszek. Hmmmmm…….. pewnie cukier. Podszedł do mnie i podał mi kubek.
- tylko uważaj bo bardzo gorące. – powiedział, a ja wzięłam od niego rzecz. Rzeczywiście gorące. Wzięłam łyka i odstawiłam kubek na stoliczek. Stoliczek był bardzo blisko tak więc nie musiałam się podnosić. Po chwili poczułam lekki ucisk w skroniach.
- Lucas głowa mnie boli – powiedziałam przymrużając oczy i masując sobie bolące miejsce.
- ojjj…… chodź połóż się. Może ci przejdzie. – powiedział, jednak ja nie miałam siły wstać. Ból cały czas się nasilał. Jednak po kilku minutach udało mi się wstać. Podeszłam do łóżka i dosłownie rzuciłam się na nie. Ból cały czas się nasilał. Po chwili przestał ale za to nie mogłam się ruszyć. Nie mogłam nawet ruszyć palcem. Zobaczyłam Lucasa podchodzącego do mnie w samych bokserkach. Ooooo nie już wiedziałam co się święci. Podszedł i położył się na mnie. Strasznie się bałam. Próbowałam krzyczeć, ale mi to nie wychodziło. W końcu udało mi się wykrzycześ ciche pomocy. Lucas chyba się zdenerwował bo walnął mnie całą siłą pięścią w policzek. Straciłam przytomność.

*Oczami Harrego*

Te słowa które wypowiedziała strasznie mnie zabolały. Jednak widok jej, płaczącej, złamał mi serce. Ona przecież płakała przeze mnie. Wybiegłem za nią, lecz dopiero po 3 minutach.
Musiałem się trochę uspokoić. Widziałem jakiegoś gościa wychodzącego z jakiegoś pokoju.
Chwila chwila, to chyba ten gość który kleił się do Nelly. Był strasznie ucieszony i zdenerwowany.
A nigdzie nie było widać Nelly….. mojej Nelly. Postanowiłem go śledzić.
Wszedł do windy, ja wszedłem do drugiej. Zjechaliśmy. Poszedł do kuchni a potem wsiadł powrotem do windy.Ja wsiadłem do drugiej. I pojechałem równo z nim. Wysiadłem trochę później niż on ale nie na tyle, żeby stracić go z oczu. Wszedł do tego samego pokoju z którego wyszedł. Nie miałem jak wejść więc czekałem pod drzwiami aż ktoś wyjdzie. Po chwili usłyszałem czyjś krzyk wołający o pomoc. Ten krzyk wydobywał się z tych drzwi tego chłopaka. Skądś poznaję ten głos wydobywający się z krzyku……… TO NELLY!!!!!!!!!!!! Szybko otworzyłem drzwi. To co zobaczyłem……… ahhh to okropne!!. Jakiś obcy facio siedział okrakiem na Nelly!! Chyba na to wygląda, że przyszedłem w samą porę bo już próbował zdjąć z niej bluzkę. Szybko podbiegłem do niego i walnąłem go z całej siły w nos i kopnąłem w jaja. On Padł na podłogę. Spojrzałem na Nelly. Była nieprzytomna. Prawię całą twarz miała zakrwawioną. Krew jej leciała z nos, rozciętych ust i brwi. To potworny widok.
Szybko wyjąłem telefon i zadzwoniłem pod pierwszy lepszy numer który miałem w katalogu.
- Halo – odezwał się Louis. Aha czyli to do niego zadzwoniłem.
- Stary szybko przyjdź do pokoju numer 509!!! - Powiedziałem i rozłączyłem się.
Ten gościu już zdołał się pozbierać i zaczął powoli wstawać. Podszedł do mnie i walnął mnie w brzuch. Skuliłem się ale nie przewaliłem.
- a teraz patrz jak twoja ukochana cierpi – powiedział i wziął nóż. Chyba wiem co chciał zrobić.
NIE TYLKO NIE TO!!!!! Na szczęście w tej chwili przybiegł Louis i reszta chłopaków.
Po tym co zobaczyli, zdrętwieli. Lucas się tym nie przejmował i wbił jej nóż w miejsce serca.
Śmiejąc się wybiegł z pokoju. Ja podbiegłem do Nelly i kucnąłem przy łóżku.
- Nelly!!! – krzyknąłem z płaczem. – Nelly proszę cię nie!!!!!!! Nie zostawiaj mnie!!!!!!! – cały czas krzyczałem a łzy leciały mi bez przerwy. Spojrzałem na chłopaków.
- Na co czekacie?!?!?!?! Szybko dzwońcie po pogotowie!!!!!! – Krzyknąłem.
Jedyny Niall się otrząsnął i wyciągnął telefon i wykręcił numer. Inni chłopcy nie zmienili pozycji, oprócz Louisa. On padł na kolana, chował twarz w dłoniach i płakał z całej siły. Tak samo jak ja.
Odwróciłem głowę w stronę Nelly. Od razu jeszcze jedno wiadro łez spłynęło mi po policzku.
Przecież ona jest taka młoda!!!!!Ona nie może umrzeć!!!!!! Nie, ja na to nie pozwolę!!!!
- Nelly proszę nie odchodź!!!!!!!! Nie zostawiaj mnie tu!!!!!!! – mówiłem coraz większym płaczem.
- karetka jest już w drodze – odezwał się Niall.
- to już koniec. – powiedział Louis. – jej już z nami nie ma. – dodał i wyszedł z pokoju.
- Nie!!!!!!!! To nie może być prawda!!!!! – krzyczałem najgłośniej jak umiałem.
W tym samym momencie przyjechało pogotowie. Byli zszokowani, ale wzięli się do pracy.
Obejrzeli ją i pobadali. To trwało z mniej niż minutę.
- nie ma pulsu – szepną jeden lekarz do drugiego. Ja ponownie wybuchnąłem niewyobrażalnym płaczem. Reszta 1D też płakała. PRZECIEŻ ONA MUSI PRZEŻYĆ!!!!. Już wyjmowali czarny wór.
Na jego widok ponownie wybuchnąłem płaczem.
- czekajcie – powiedział jeden lekarz przykładając dwa palce do jej szyi. – jest puls!............
___________________________________________________________________
No siemka ziomki. Mama już mi pozwala siadać na kąpa więc postanowiłam dodać nn.
I jak wam się podoba??? Za bardzo nie umiem pisać sceny z adrenaliną.
Ale mam nadzieję, że może być. Dziękuję za wasze komentarze!! Jesteście wspaniałe!!.
POZDRO :*

Tagi: 8
06.03.2012 o godz. 17:29
OneDirection-1D
1D-Najsłodszy Boysbend Na Świecie
O mnie: No więc tak....... kocham One Direction. Postanowiłam pisać o nich opowiadanie. Mam nadzieję, że będziecie czytać. :* ZACHĘCAM
statystyki
sekcja użytkownika
Gdzieś gdzie jestem :) Tam mnie nie ma. Mam nadzieję, że będziecie mnie czytać. Każdy chce mieć przyjaciela, a nikt nie myśli, co robić, aby nim być.! Poznaj obyczaje przyjaciela, a nie będzie nienawiści. Image and video hosting by TinyPic Prawdę trzeba wyrazić prostymi słowami. Image and video hosting by TinyPic Przyjacela poznaje sę po miłości, obyczajach, obliczu i czynach. Image and video hosting by TinyPic Przyjaciele spotykają się, aby się lepiej poznać i pokochać. Przyjaciele są szczęśliwi, gdy się spotykają, mówią sobie wszystko, kim są i czym żyją. Image and video hosting by TinyPic Przyjaźń jest najlepszym lekarstwem na wszelkie nasze dolegliwości. Ona kruszy bariery, które nas dzielą, rozluźnia wszelkie ograniczające nas więzy, przenika jak stare, dobre wino do wszystkich żył życia. Jest poczuciem, że się nawzajem rozumiemy, ufamy sobie i z całego serca życzymy sobie szczęścia! Image and video hosting by TinyPic Przyjaciel jest tą osobą, którą przyjemnie jest ci zobaczyć w drzwiach, kiedy całą twarz masz w pryszczach, straszny katar i gorączkę. Możesz mówić: "Lepiej nie wchodź", ale masz nadzieję, że powie: "Nonsens. Wracaj do łóżka. Nastawię wodę na herbatę".